21 grudnia

EOS - słodka mięta w sztyfcie

Witajcie. 


Dziś przychodzę do Was z recenzją kosmetyczną. Podczas ostatnich zakupów w drogerii postanowiłam dodatkowo zakupić jeszcze pomadkę ochronną na swoje przesuszone, zimowym chłodem oraz gorącem kaloryferów, usta. Zazwyczaj używałam klasycznej, błękitnej pomadki z Nivea, do tego zawsze dodatkowo sięgam po specjalne pomadki ochronne, które znajdziemy jedynie w aptekach. Jedne z nich są mniej, inne bardziej skuteczne. Postanowiłam jednak, że spróbuję czegoś nowego i zamiast po klasyczną Nivea sięgnęłam po jakże znaną wśród blogerek oraz youtuberek, markę EOS.


Padło na pomadkę ochronną w wariancie Sweet Mint (słodka mięta). Wybrałam jednak wersję w sztyfcie, bo taka zawsze jest dla mnie najwygodniejsza. 



Producent zapewnia długotrwałe nawilżenie oraz widoczne wygładzenie. Balsam bogaty jest w masło shea, olejek jojoba oraz witaminę E. Pozbawiony glutenu, parabenów, ftalenów oraz wazeliny. Balsam do ust EOS jest w 95% organiczny, w 100% naturalny. 


Zapach jest obłędny! Nie przypomina żadnej tam mięty z jaką mamy do czynienia w pastach do zębów itp. Ten zapach  naprawdę przypomina prawdziwą, świeżą miętę, albo przynajmniej świeżo zaparzoną herbatę miętową. Opakowanie w kolorze miętowym jest cudne! Sztyft poręczny. Pomadka wykręca się powolutku. 

Po nałożeniu balsamu na usta odczuwamy przez kilka chwil przyjemne mrowienie i orzeźwiające poczucie chłodu. Jeśli natomiast chodzi o nawilżenie to jest bardzo przeciętne i optymalne. Na wargach bez problemu przesuszenia balsam spisze się idealnie. Ja niestety jestem posiadaczką ust bardzo wymagających, skóra moich ust często pęka, powstają skórki. Dam mu jednak jeszcze szansę, chociażby ze względu na obłędną estetykę. 

A czy Wy znacie balsamy marki EOS? Używacie ich? Jaka jest Wasza opinia na ich temat? Który z nich jest Waszym ulubionym?

45 komentarzy:

  1. Pierwszy raz widze tę markę, ale uwielbiam zarówno smak jak i zapach miety!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam Eosy, ale jajeczko... średnio się sprawdziło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tej pomadki nie znam. Ja używam albo Nivea miód mleko, albo czekoladowego balsamu do ust Ziaja. Z tych produktów jestem bardzo zadowolona. Są wydajne, długo utrzymują się na ustach i na długo nawilżają.No i chronią przed pękaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Ziaji miałam kiedyś kokosowy i też był super, ale nie odpowiadała mi forma w tubce niestety :(

      Usuń
  4. Jestem ciekawa tego zapachu, bo "słodka mięta" to mi się wydaje taki oksymoron trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu pachnie prawdziwą, świężą miętą :-)

      Usuń
  5. Nie miałam eos, ale lubię Vianka i Sylveco w tym temacie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Eos jak dotąd kojarzył mi się z jajeczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam pomadki, które dwają właśnietaki efekt mrowienia. Kiedyś taką miałam i się fajnie u mnie sprawdziła. Długo szukam czegoś, co moje usta by polubiły. Będę szukać tego sztyftu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto popróbować jeśli potrzebujesz optymalnego nawilżenia.

      Usuń
  8. Kocham miętę w każdej postaci ale tak jak Ty uzywałam do tej pory pomadek nivei, bede musiala przetestowac :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie miałam produktu tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam różne opinie...sama jeszcze nie miałam:D
    Wesołych i aromatycznych Świąt Bożego Narodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej :-) Czy mogłabyś napisać czy w składzie jest mentol, czy ekstrakt z mięty pieprzowej ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczytałam, że ekstakt z mięty pieprzowej :-)

      Usuń
  12. Miałam ostatnio po wyjściu na mróz tak spękane usta, że dosłownie leciała mi z nich krew. Od tamtej pory zawsze pamiętam o pomadce ochronnej, a ta prezentuje się bardzo kusząco. Piękny kolor opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie faktycznie zachwyca, zapach również :-)

      Usuń
  13. Pracując w drogerii sprzedawaliśmy bardzo duże ilości pomadek z tej firmy, także klientki wracały po nie. Ja nie miałam jeszcze okazji po nią sięgnąć, jednak chyba Mikołaj mi ją przyniesie:)przekonaliście mnie tym wpisem do niej:)uwielbiam nowości:)a miętę tez lubię-często piję z niej herbatki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj więc koniecznie znać jak się sprawdziła (albo i nie) :-)

      Usuń
    2. Czeka pod choinką na mnie to cudo:)

      Usuń
    3. I jak pierwsze wrażenia? :-)

      Usuń
  14. Miętowa pomadka? Chyba jeszcze takiej nie spotkałam

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomadka zimą jest obowiązkowa :) chociaż jakoś mięta i mróz niekoniecznie mi gra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo odświeżająca jest, no i ten efekt chłodzenia niekoniecznie każdemu może odpowiadać zimą :-)

      Usuń
  16. Mam od nich ale jajeczko i sorry ale poje usta po nim są tylko w gorszym stanie :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam inną wersje tej pomadki Eos, ale akurat nie przepadam za smakowymi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardziej wole klasyczne "smaki", ale ten akurat jest obłędny :-)

      Usuń
  18. Oo nie wiedziałam że robią EOSy w sztyfcie :D Jajeczko kiedyś miałam i było super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się początkowo zdziwiłam, ale dla mnie taka wersja jest lepsza niż jajo :-)

      Usuń
  19. Mam jeden ich balsam w kulce i póki co jest ok, choć zimą faktycznie może być niewystarczający dla przesuszonych ust ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją obecność.
Komentując, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Nie spamuj. Nie reklamuj. Odwiedzam każdego blogera, który pozostawi po sobie sensowny ślad.
Jeśli spodobał Ci się ten post udostępnij go na Facebooku.

Copyright © 2016 Vademecum Mamy , Blogger