29 marca

Zabawne przygody Małego Wilczka - pełna humoru propozycja od Wydawnictwa Poradnia K

Zabawne przygody Małego Wilczka - pełna humoru propozycja od Wydawnictwa Poradnia K
Witajcie! Dziś kolejna recenzja literacka dla dzieci. Ty razem coś specjalnego dla małych wilków, żądnych przygód. Zaprasza

Pamiętacie popularną serię o przygodach Wilczyska, która robiła furorę w latach '90?

Teraz nadszedł czas na wznowienie serii, gdzie kultowego bohatera przedstawią ilustracje Tona Rossa, a wszystko to okraszone tłumaczeniem Ernesta Brylla.

Seria wypuszczona przez wydawnictwo Poradnia K składa się z 4 tomów


W pierwszym tomie – Księdze straszliwej niegrzeczności – poznacie Wilczusia, który przejawia wszystkie człowiecze cechy dobra, a straszne, wilcze zachowania są mu zupełnie obce. Jak wiadomo dobry wilk powinien być zły. W związku z powyższym rodzice postanawiają wysłać Wilczusia do Szkoły Złości i Chytrości. Mały Wilczek wyrusza w długą i niebezpieczną podróż, a swoje przygody opisuje w formie listów, które wysyła rodzicom.


Drugi tom – Małego Wilczka księga wilkoczynów – opowiada o tym jak Wilczuś wpada na genialny pomysł założenia Akademii Poszukiwaczy Przygód, w której wykładowcą zostaje on sam oraz jego bliski kuzyn Wyjak. Studenci są niezwykle liczni... Całe dwie sztuki w osobie mlodszego brata Wilczusia oraz Kruczka. W trakcie, braciszek zostaje porwany co wywołuje lawinę kolejnych, nieoczekiwanych przygód.



W trzeciej części pod tytułem Małego Wilczka Szkoła Strachów bohater wyrusza w podróż po tajemniczych i niebezpiecznych krainach, w których walczy ze swoim strachem.


Ostatnia część przygód nosząca tytuł  Kącik porad i pytań Wilka Sobieradka opowiada o Wlczusiu, który zostaje redaktorem w znanym wydawnictwie prasowym. Pracuje w dziale listów, których w swym dotychczasowym życiu napisał tysiące, a może i setki... Rodzice Wilczusia obawiają się jednak o to jak wypadnie ich syn, czy przedstawi cechy swego charakteru, godne prawdziwego wilka.


Cała seria to teksty pisane w formie listów i własnie to nadaje książkom oryginalności. Wszystkie części są niezwykle zabawne, a przygody wciągające. Sama czytając treść zostałam przez nią tak pochłonięta, że czytałam dalej, czekając niecierpliwie co jeszcze się wydarzy. Wyjątkowe tłumaczenie Ernesta Brylla pozwala realnie przenieść się w świat Wilczusia i poczuć jego emocje. Ilustracje są proste i zabawne, a każda z nich idealnie współgra z treścią.

Cała seria to bardzo humorystyczna literatura, która młodego czytelnika przeniesie w świat żartu i absurdu, który sprawi, że na małej twarzy niejednokrotnie pojawi się uśmiech.

Za egzemplarze recenzenckie dziękujemy serdecznie Wydawnictwu Poradnia K.








28 marca

Stać albo nie stać - oto jest pytanie?!

Stać albo nie stać - oto jest pytanie?!
Każda kobieta będąca w ciąży doświadczyła sytuacji (nie)stania w kolejkach. No właśnie? Jak to jest? Czy kobieta w ciąży powinna tak jak inne osoby czekać grzecznie na swoją kolej czy też powinna być osobą uprzywilejowaną i być obsługiwana w pierwszej kolejności? Zapraszam na moje przemyślenia. 

(źródło:kobieta.onet.pl)
Dla jednych ustąpienie miejsca kobiecie w ciąży czy przepuszczenie jej w kolejce wydaje się być oczywiste. Inni jednak  uważają, że nie ma powodu, aby kobiety w ciąży były w ten sposób wyróżniane.
Tak naprawdę nikt nie jest zobligowany do specjalnego traktowania przyszłych matek, jednak przyznajcie same, że wszelkie przejawy empatii i życzliwości ze strony innych sprawiają, że życie ciężarnej staje się łatwiejsze i przyjemniejsze. 
Moim ulubionym stwierdzeniem adekwatnym do poruszonego tematu jest jakże znane i lubiane "ciąża to nie choroba". Owszem. Ciąża nie jest chorobą, jest naturalnym stanem fizjologicznym, jednak objawy towarzyszące jej przebiegowi zakrawają już o jakąś cząstkę medycznej patologii. No, bo - dla przykładu - kto zdrowy klęczy pół dnia nad klozetem, rzygając jak kot? 
Oczywiście każda kobieta ciążę przechodzi inaczej i tu właśnie przytoczę pewną sytuację kiedy rankiem, będąc w I trymestrze ciąży, musiałam wybrać się na rutynowe badanie krwi. Czułam się przerażająco źle. Na czczo, z uczuciem ciągłej mdłości, blada, zwinięta jakby w kulkę - z obawą przed tym, że gdy się wyprostuje to rzygnę - udałam się pod pokój zabiegowy. Tam zastałam ogrom ludzi. Było chyba z 15 osób. W poczekalni było duszno, gorąco i nie było miejsca aby usiąść. Ciąża nie była jeszcze widoczna więc nikt miejsca nie ustąpił, a samej o nie prosić było mi jakoś tak niezręcznie. W kulminacyjnym momencie złego samopoczucia postanowiłam zaryzykować i zapytać czy będę mogła wejść na badanie bez kolejki ponieważ jestem kobietą w ciąży i nie czuję się najlepiej. Ku mojemu zdziwieniu wszyscy jak jeden mąż zgodzili się. No dobra. Prawie wszyscy. Veto ogłosiła jedynie UWAGA! Inna kobieta w ciąży. Najprawdopodobniej świetnie się czująca, odpicowana jak na pokaz mody, szpileczki, torebeczka, wieczorowy make up. Uznała, że ona też jest w ciąży i nikt się nad nią nie lituje. Puenta tego była taka, że musiałam poprosić o klucz do ubikacji i tak sobie tam siedziałam, a cała poczekalnia wysłuchiwała moich wymiotnych odgłosów. Normalnie bym się tym przejęła, ale wtedy było mi już wszystko jedno. Byłam zła i zażenowana zaistniałą sytuacją.
Ciąża to taka sinusoida. W I trymestrze czujesz się jakby przejechał po Tobie walec. W II jest mega świetnie j kosmicznie, masz w sobie energię, radość i czujesz się mega atrakcyjna, a wszystko to po to aby w III trymestrze poczuć się jak gigantycznych rozmiarów kula bilardowa. W dodatku wiecznie niewyspana.
Dzięki odpowiednim przepisom przyszłe mamy mogą liczyć na sprawniejsze załatwienie spraw w przychodni czy w laboratorium. Mój przykład pokazuje jednak, że nie zawsze tak właśnie jest. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w sklepach czy tramwajach. Tam trzeba liczyć już jedynie na to czy ktoś się zlituje widząc jak z wielkim basiurem stąpasz z nogi na nogę, bo Twój pęcherz chce już się opróżnić. Na szczęście w wieku sklepach powstają tzw. kasy pierwszeństwa, przeznaczone właśnie dla ciężarnych. Warto korzystać z tego udogodnienia.



Niestety, nie wiem czym jest to spowodowane, ale sama będąc w ciąży zauważyłam, że w tej kwestii bardziej wyrozumiali byli mężczyźni. To dziwne. Mogłoby się wydawać, że kobiety, które same są matkami, które same przechodziły ciążę, powinny lepiej rozumieć ciężarne kobiety. Nic bardziej mylnego... To przykre. Sama, poznając trudy ciąży, staram się teraz uprzyjemnić życie ciężarnym kobietom i przepuszczam je w kolejkach z wielką chęcią. Wiem, że kobiety często czują się niezręcznie, prosząc o przepuszczenie w kolejce czy ustąpienie miejsca. Teraz, z perspektywy czasu uważam jednak, że jeśli jesteśmy w ciąży i faktycznie czujemy się źle to nie powinnyśmy wahać się proszenia o pomoc. Myślę, że w tłumie zawsze znajdzie się osoba, która okaże zrozumienie.  Jeśli jednak w ciąży czujemy się dobrze i możemy sobie poczekać kilka minut, stojąc w kolejce do kasy to nie nadużywajmy dobroci innych.

A jakie jest Wasze zdanie na temat pierwszeństwa ciężarnych kobiet? Czy same będąc w ciąży korzystaliście z tego przywileju? Czy spotkały Was z tego tytułu jakieś nieprzyjemne sytuacje?

25 marca

Blogujesz? Testujesz! Canpol Babies

Blogujesz? Testujesz! Canpol Babies

Witajcie!

Po raz kolejny firma Canpol organizuje w swej Blogosferze możliwość zdobycia niezwykłych produktów. Tym razem do zdobycia 30 zestawów Hello Little. 


Ja zgłosiłam się zarówno do testowania jak i organizacji konkursu. Zachęcam również Was do udziału w akcji!

22 marca

Jak być prawdziwym superbohaterem - propozycja Wydawnictwa PROMIC

Jak być prawdziwym superbohaterem - propozycja Wydawnictwa PROMIC
Witajcie!


"Jak być prawdziwym superbohaterem. O słusznych wyborach i dobrych uczynkach" to niezwykle wartościowa propozycja od wydawnictwa PROMIC. Zapoznajcie się z nią koniecznie i sami zdecydujcie czy warto poszerzyć o nią biblioteczne zbiory  dziecka.
Zapraszam!



Każdy rodzic pragnie z całego serca, aby jego dziecko wyrosło na dobrego, szczęśliwego człowieka. To fakt niezaprzeczalny. Aby jednak nasze dziecko było uosobieniem dobra, to my rodzice, musimy przekazać mu odpowiednie wartości. Ta książeczka pomoże rodzicom, nauczycielom, opiekunom w przekazaniu dzieciom istoty dobra. Pokaże dziecku jakie cechy charakteru są w życiu ważne oraz jak należy zachowywać się w codziennym życiu, aby żyć w zgodzie ze sobą, drugim człowiekiem oraz Bogiem. 


Każda cnota przedstawiona w książeczce wsparta jest adekwatną historyjką. Teksty napisane są prostym językiem dzięki czemu są zrozumiałe.

Książka jest wykonana w sposób bardzo estetyczny. Ilustracje urzekają swą prostotą. Każdy obrazek trafnie nawiązuje do przedstawionej treści.


Dzięki tej niezwyklej lekturze, dziecko przekona się, że i ono może zostać superbohaterem. I, że nie potrzebuje do tego magicznej peleryny lub nadprzyrodzonych mocy, a jedynie dobrego serca i pozytywnych cech charakteru. Książeczka jest świetną pomocą dla rodzica, czy nauczyciela w procesie wychowania dziecka. 

Książeczka pomoże dziecku poznać właściwe zachowania i postawy, które powinno przejawiać w swoim codziennym życiu, w domu, w szkole czy podczas zabawy na podwórku. 


Książeczka posiada miękką okładkę, ale poszczególne kartki są dość grube i sztywne dzięki czemu można mieć nadzieję, że nie zniszczy się zbyt szybko.



Osobiście uważam, że to obowiązkowa publikacja dla każdego małego czytelnika. Na rynku wiele jest książek mówiących o pozytywnym, dobrym i szlachetnym zachowaniu, ale tylko w tej propozycji odnajdziemy wszystkie pożądane cechy w jednym miejscu! To książka, która bawi i uczy. Uczy dobroci. 



Składam serdeczne podziękowania  Wydawnictwu PROMIC za egzemplarz recenzencki.



20 marca

ORKA W WANNIE - PROEKOLOGICZNA PROPOZYCJA WYDAWNICTWA MARTEL

ORKA W WANNIE - PROEKOLOGICZNA PROPOZYCJA WYDAWNICTWA MARTEL
Witajcie.

Dziś przychodzę do Was z cudowną, proekologiczną książką dla małych czytelników. Orka w wannie autorstwa Hani Buch, to propozycja od wydawnictwa MARTEL. Ta książka przedstawi Wam powody, dla których nie warto marnować wody! Ten cytat, pochodzący z okładki książki, idealnie oddaje jej treść. 



Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia, w swej wannie odnajdujecie wielką orkę. Przerażeni? Myślę, że nie mniej niż sama orka. Dlaczego jednak tytułowa orka znalazła się w wannie, w jednym z mieszkań przy ulicy Turkusowej?

Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Turkusowej nie zdawali sobie sprawy z tego, że lecąca z ich kranów hektolitrami woda, wprawi orkę w niemałe zakłopotanie. Kiedy zwierze pojawia się w wannie jednego z lokatorów, ludzie zaczynają zastanawiać się jak do tego doszło. Jednocześnie robią wszystko, aby przywrócić orce wolność. Kiedy wydaje się, że wszystko wraca do normalności, orka znów pojawia sie w wannie! Wówczas z rozwiązaniem przychodzi mała Ala, której orka zdradza powody swej wizyty. Chcecie je poznać? Koniecznie zaopatrzcie swoją biblioteczkę w tę fascynująca książkę!


Treść książki pisana jest wierszem. Orka w wannie to książka pozwalająca na prawdziwą refleksję na temat tego jak My , jako ludzie, wpływamy na środowisko naturalne. 

Muszę przyznać, że ilustracje stworzone przez autorkę są fenomenalne. Orka jest tu zdecydowanie  postacią dominującą. Ilustracje są proste, a przy tym wyraziste i niezwykle estetyczne.


Książka objęta jest patronatem Icelandic Orca Project, to naukowy instytut prowadzący badania nad islandzkimi orkami w ich środowisku naturalnym.
Oszczędność wody to jeden ze sposobów, w jaki możemy zadbać o środowisko naturalne. Takie nawyki warto wyrabiać od najmłodszych lat. Powyższa książeczka idealnie nadaje sie do tego, aby uświadamiać nasze dzieci, już od najmłodszych lat, że o Matkę Ziemię trzeba dbać z największą starannością. 

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękujemy Wydawnictwu MARTEL.
Książeczka do kupienia TUTAJ

18 marca

Pola mówi - najnowsza seria książeczek dla maluchów

Pola mówi - najnowsza seria książeczek dla maluchów
Witajcie!

Dziś chciałabym pokazać Wam ciekawą serię książeczek dla maluchów, która trafiła do Nas dzięki Wydawnictwu Media Rodzina. 

Irene Marienborg to norweska ilustratorka i autorka książek. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z jej twórczością, a muszę przyznać, że jest ona niezwykle oryginalna zarówno jeśli chodzi o grafikę jak i treść. 

Pola to bohaterka nowej serii dla najmłodszych, która miała swą premierę wraz z początkiem marca tego roku. Pola to rezolutna dziewczynka, która musi zmierzyć się z wieloma codziennymi zadaniami jakie czekają na najmłodszych. W skład serii wchodzą 4 książeczki. My mamy przyjemność zapoznać się z dwiema z nich. 

(źródło: czasnadzieci.pl)




Pola mówi: muszę siusiu! to historia zaczerpnięta z życia każdego dziecka. Dziewczynka chce zdjąć pieluszkę i skorzystać z toalety, ale strasznie się jej boi. Z pomocą przychodzi jednak jej przyjaciel Filip, który wpada na świetny pomysł. Jaki? Sprawdźcie sami! Więcej Wam nie zdradzę. Będziecie mile zaskoczeni.


Ile razy musieliście błagalnym tonem prosić swoje maluchy, aby posprzątały swoje zabawki?
Pola mówi: sprzątamy! to historia rozgrywająca się niemal codziennie w każdym domu, w którym zamieszkuje jakiekolwiek dziecko :-)
Polę odwiedza jej przyjaciel, Filip. Bawią się w najlepsze, kiedy nagle dopada ich głód. Tata Poli stawia jednak dzieciom warunek. Przygotuje dla nich pyszne naleśniki pod warunkiem, że maluchy posprzątają wszystkie zabawki. Dzieci ociągają się, ale w końcu udaje się posprzątać. Tymczasem okazuje się, że tata Poli też będzie musiał wziąć się za wielkie sprzątanie...


Książeczki z serii Pola mówi są zabawne i pozwalają dziecku w zrozumiały oraz radosny sposób zapoznać się z codziennymi problemami czy obowiązkami. Krótkie i nieskomplikowane dialogi bohaterów bez problemu zrozumieją już najmłodsze dzieci. Kolorowe i wyraziste ilustracje przyciągną wzrok malca. Muszę przyznać, że grafika ma naprawdę wyjątkowy charakter. Przyznajcie sami...


Wszystkie książeczki z serii Pola mówi do kupienia TUTAJ

Za egzemplarze recenzenckie serdecznie dziękujemy  Wydawnictwu Media Rodzina.



11 marca

KONKURS - Zgarnij zestaw Jungle od Canpol

KONKURS - Zgarnij zestaw Jungle od Canpol
Witajcie!

Wraz z marką Canpol mamy dla Was wspaniały konkurs, gdzie do zgarnięcia czekają na Was 2 zestawy z serii Jungle. 

Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na pytanie: 

Z jakim zwierzęciem z dżungli 
(pod względem charakteru, zachowania) 
mógłbyś/mogłabyś porównać swoje dziecko?

          

Konkurs trwa od 11.03 do 31.03
Zgłoszenia należy umieszczać na blogu, w komentarzach pod niniejszym postem konkursowym.
Powodzenia!



Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest Vademecum Mamy. Sponsorem konkursu jest Canpol Babies.
2. Nagrodą w Konkursie są 2 zestawy Jungle marki Canpol.
3. Przyznana w Konkursie nagroda nie podlega zamianie na inną nagrodę lub na jej równowartość pieniężną.
4. Konkurs trwa od 11.03.2019 roku do 31.03.2019 roku do godz. 23:59.
5. W Konkursie mogą wziąć udział wyłącznie osoby pełnoletnie, zamieszkałe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
6. Udział w Konkursie jest dobrowolny i nieodpłatny.
7. Jeden uczestnik może dokonać jednokrotnego zgłoszenia do Konkursu.
8. Przed przystąpieniem do Konkursu, Uczestnik powinien zapoznać się z treścią niniejszego Regulaminu, zgłoszenie się Uczestnika do udziału w Konkursie oznacza, że Uczestnik  zapoznał się z treścią Regulaminu i akceptuje jego zapisy.
9. W konkursie zostanie wyłonionych dwóch zwycięzców.
10. Przy wyłanianiu Zwycięzcy Konkursu, Organizator oceniać będzie odpowiedzi na pytania konkursowe, biorąc pod uwagę ich poprawność, a także oryginalność i kreatywność.
11. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 3 dni od daty zakończenia  konkursu i umieszczone zostaną na blogu oraz facebooku.
12. Każdy zwycięzca ma obowiązek zgłosić się do Organizatora w ciągu 3 dni od opublikowania wyników konkursu w celu podania danych adresowych do wysyłki. W innym przypadku zostanie wybrany nowy zwycięzca. Dane należy kierować pod adres lamamma302@gmail.com
13. Nagroda jest wysyłana przez Sponsora konkursu. Wysyłka odbywa się jedynie na terenie kraju na koszt organizatora.
14. Organizator konkursu nie odpowiada za  termin oraz stan nadesłanej nagrody.
15. Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez Organizatora oraz Sponsora swoich danych osobowych na potrzeby organizacji konkursu i wysyłki nagrody
16. Dane osobowe będą przetwarzane jedynie w celu rozstrzygnięcia konkursu i dostarczenia nagrody.
17. Konkurs nie jest loterią promocyjną w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt. 9 Ustawy o grach i zakładach wzajemnych z dnia 28.07.1992 r. i nie podlega regułom zawartym w ww. ustawie oraz rozporządzeniach wykonawczych do tej ustawy
18. Organizator ma prawo zmieniać warunki regulaminu przed wcześniejszym poinformowaniem Uczestników o dokonanej zmianie
19.Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany ani prowadzony przez serwis Facebook. Serwis Facebook jest w pełni zwolniony z odpowiedzialności.


ZGŁOSZENIE KONKURSOWE

1.0202 Oliwcia

Młodsza córcia to mały słodki kociak taki milusi pieszczoch nastomiast starsza gwiazda to Gepard chytry cwany zwinny i nie przewidywalny :-)

2. Joanna

Moja córcia to typowa małpeczka :D skacze i wspina się gdzie się da, a jak dasz jej banana to się niemożliwie cieszy :D

3. Doti

Mój starszy syn to zdecydowanie zwinny gepard, zawsze pierwszy, wszędzie go pełno.Jesli chodzi o maluszka w brzuszku to póki co jeszcze spokojny ale myślę że starszy brat wprowadzi go w tajniki życia i będzie gepard junior 🐆😄

4. Mrs Małgoś

Moje maleństwo jest wielkości pomarańczki i znajduje się jeszcze w moim brzuszku. Z jednej strony jest nad wyraz spokojne jak leniwiec, z drugiej (według aplikacji) figluje już jak mała małpka w rytm piosenki "Wyginam śmiało ciało" ☺����

5. marta.dejewska123@gmail.com

Tak czasem sobie leżę i patrze na brzuszek i myślę sobie co ja mam w brzuszku za wiercipięty . Tak wiercipięty bo są dwie dziewczynki bliźniaczki . Mój brzuch ma każdego dnia inny kształt , rusza się jak szalony z dwóch stron jakby odbywały się w nim jakieś tygrysie walki . Może moje córeczki walczą o kawałek więcej miejsca w brzuszku . Kto wie , ale na pewno się w nim nie nudzą a ja nie raz nie mogę ukryć łez radości kiedy o tym sobie pomyśle :) Jeszcze troszkę i będę mieć tygryski kociaczki przy sobie <3

6. Justyna Sztuczka

Mam kilka produktów Canpol w domu, mam również córeczkę, ale ciężko byłoby mi ją porównać do jakiegoś zwierzęcia z dżungli :D Na myśl nasuwa mi się jakaś małpka, albo inne ruchliwe zwierzę, bo rzadko kiedy usiedzi spokojnie w miejscu, a jak się przytula to na 2 sekundy i leci dalej patrzeć w okno, wstawać przy meblach czy broić :D

7. Asia Aszia

Mój syn to taki lemur naczelny ssak tzn wszystko chce robić sam wszędzie się wdrapie czyli zupełnie jak lemur tryb życia na drzewie przypomina mi też lemura krola Juliana jest nadpobudliwy ma milion pomysłów często niebezpiecznych i strasznie jest glosny!

8. Aagnieszkaa1

Gdybym moje dziecko do jakiegoś zwierzątka porównać miała, 
to na Tygryska z "Kubusia Puchatka" bym tutaj stawiała.
Jest on skoczny i rozbrykany,
a na dodatek energiczny i rozbiegany.
Ciągle ma coś do powiedzenia,
ciągle zdanie zmienia.
Zaś bliskość innych sprawia,
że uśmiech na jego twarzy się pojawia.
Dobry humor mu dopisuje,
a na łonie natury w swoim żywiole się czuje.
A skoczna zabawa,
to jest dla niego idealna sprawa!

9. todoarmo.pl

Moje dziecko to małpka bo skaczę i biega tak szybko jak ona :)

10. Littlledorrit

No cóż, Czesiek to nic innego jak małpka, która skacze przez cały dzień z kanapy na fotele, z szafki na dywan itd. W między czasie chwyta coś do jedzenia i wraca do zabawy. Pada tylko na sen.

Mojego Synka moge śmiało porównać do małpki. Jest żywiołowy, pełen energii,wszędzie jest go pełno. Kocha skakać na swojej małej trampolinie (brzuchu mamy ��) I myśle że gdyby zamontować mu w Pokoju liany to wiedziałby co z nimi zrobic �� Musze przyznac ze nie można się z nim nudzić, zaskakuje mnie każdego dnia. Ale nadchodzi również moment wyciszenia kiedy siedzimy sobie razem I wtula się we mnie jak taka mała małpeczka

12. Magia91@o2.pl

Mój 14 miesięczny myszorek, to istne złoto, jednak odkąd nauczył się chodzić jego nogi się nie zatrzymują, siedzi tylko jak je. Więc jego bratnie zwierze też takie powinno być. I postawimy tu na KOGUTA. Sporo hałasuje, lubi rządzić, jest wszędzie i wszystko chce mieć pod kontrolą, a do tego jest typem lidera ( na zajęciach dla dzieci jest głową tzw. Gangu Łysego). Ale jest też nauczony do działania w stadzie, więc częścią zestawu podzieliłby się z nienarodzonym kuzynem.

13. Agnieszka MyCoffeTime

Moja starsza córka to prawdziwy lew...a raczej lwica- ma swój sposób na wszystko i broni swoich racji. Młodsza to przyczajony tygrys ukryty smok- podchodzi z dystansem lecz doskonale wie czego chce i jak to osiągnąć;)))

14. Klarka Mrozek

moja wnuczka jest jak mała, zabawna i rozkoszna panda, ładuje się na kolana, przytula, śmieje się, i jest taka śliczna i uśmiechnięta, że wszyscy ją kochają

15. Mama_Gratki

Chciałabym porównać moją córkę do jednego zwierzaka, ale nie potrafię. Ten trudny wybór zależy od kilku czynników, przykładowo: pory dnia, humoru, poczucia głodu, pragnienia, radości, zmęczenia. 
Zacznę od poranka, gdy budzimy się i widzę jak córa kombinuje przekładając rączki i nóżki między szczebelkami łóżeczka, jej wielkie czarne oczy w których widzę mnóstwo ciekawości, zainteresowania i szeroki, ale figlarny uśmiech to przypomina mi małpiątko. Gdy biorę ją na ręce to natychmiast zamienia się w misia koalę mocno łapiąc mnie za szyję. Schodzimy do kuchni, podgrzewam mleko, a córa się bawi. Nagle słyszy „shhhhhh” – to podgrzewacz więc wyciąga wysoko szyję jak żyrafa aby dojrzeć i sprawdzić co się dzieje. Później nie zawsze jest tak kolorowo bo gdy mleczko grzeje się za długo to córa warczy jak lwica i próbuje się wspinać po szafce jak kozica górska. Jednak gdy przychodzi pora snu to naciąga sobie pieluszkę na buźkę i spokojnie zasypia – wtedy przypomina mi misia polarnego bo uwielbia być dobrze przykryta i nie lubi gdy ktoś ją budzi :)

16. Monia M.

Spośród wszytskich zwierząt z dżungli pod względem charakteru i zachowania mój półtoraroczny maluszek zdecydowanie najbardziej przypomina małpkę. Rozrabia i figluje, wspina się wszędzie gdzie tylko się da, a nawet tam gdzie wydaje mi się że się nie da. Na widok jedzenia cieszy się i skacze z radości. Podobnie jak małpka uwielbia banany, ale nie chce jeść ich jak pozostałe dzieci, czyli pokrojone w plasterki, tylko typowo jak małpka, bierze banana do rączki i je lub bawi się zwisającą po bokach skórką.

17. Agata Konopka

Moje Maleństwo 
ma do jednego dzikiego zwierzątka podobieństwo,
Jeszcze jest malutki nóżkami się odpycha,
jeszcze trochę potrwa gdy po domu się rozbryka...
Przypomina mi on dziką świnkę, która po lesie buszuje
Mój maluch też główką ryje i widać, że dobrze się z tym czuje,
Gdy tylko na brzuszku się go położy,
Ilość jego nóżek jakby się mnoży
Siły ma dużo, odpycha się girkami
i mieszkanie poznaje swoimi oględzinami.
Taka mała dzika świnka, która szuka
W każdy kącik jest w stanie zakukać!

18. Anna Storman

Mój synek to najbardziej rozbrykany tygrysek na świecie. Jego niespożyta energia, dynamika i zaraźliwy humor zna chyba każdy mieszkaniec naszego domu. Tam gdzie pojawia się ten mały tygrysek, żywiący się mlekiem nie sposób się z nim nudzić, choć trzeba przyznać, że czasami jego figle bywają uciążliwe. Gramy dla córeczki, która już nie długo będzie z nami :)


Moja córcia to 3 miesięczny leniwiec, śpi i śpi budzi się gdy zglodnieje ;)
Jak się tak dłużej zastanawiam to określenie dżungla świetnie oddaje sytuację mojego domu. Spędzając godziny na zabawach z maluchami można pomylić fikcję z rzeczywistością. Mój syn to bez cienia wątpliwości tygrys. A może raczej Tygrysek! Szybki, zwinny, niebezpieczny. Poluje na coś pysznego! Pędzi jak wiatr. Skacze jak sprężyna! I uwielbia pomarańczowo-czarne stroje. Może trochę bardziej przypomina mieszkańca Stumilowego Lasu niż dżungli. Jednak coś z tygrysa na pewno w nim jest!

21. Maniek M

Moja córeczka to stu procentowy lew. Chodzi na rączka i naśladuje lwa. Lubi rządzić choć dopiero będzie miała roczek w kwietniu. Po prostu wszystko musi być tak jak ona chce. Lew jest królem zwierząt, a ona jest królową naszego domu. :)

22. Aluchade

Moja pół roczna córcia według mnie, to małpka. Uwielbia wygłupy, brykanie, śmiech i zabawy. Jest żywiołowym dzieckiem fika, dokazuje. A gdy tylko jest zmęczona albo czuje taką potrzebę wczepia sie we mnie i wtedy jesteśmy dwie tulące się małpki. Taka jest moja najdroższa Lena

23. Mama czyta i testuje

Mój synek jest mądry, szlachetny i zwinny zwłaszcza jeżeli chodzi o drobne prace manualne. W dodataku jest nieprzewidywalny i kocha dobrą zabawę zupełnie tak jak małpki, dlatego do tych mądrych i czułych zwierząt porównałabym mojego kochanego Michałka.

24. Mama_twins

Mój brzuszek przypomina mi istną dżungle ostatnio w dodatku dziką :). Jako przyszła mama dwóch słodkich bliźniaczek (27 tydzień ciąży) czuję, że w moich brzuszku odbywają się jakieś walki tygrysów . Z jednej strony łup-kopniak, z drugiej łup , a ja myślę co tam się dzieję.Brzuch się rusza jak szalony! Dlatego moje córeczki to małe tygryski-kociaki i to porównanie jest najbardziej trafne . Małe tygryski uwielbiają się bawić, drapać i ruszać łapami (tak jak moje córeczki kopać *,*) :D Dlatego ja tygrysia mama proszę o ładną nagrodę by moje małe tygryski były zadowolone :)

25. Magda Rz.

Moje najukochańsze szczęście jest bardzo mądrą i wesołą dziewczynką.W dżungli rankami byłaby pełnym energii, szybkim, zwinnym i nieprzewidywalnym gepardem.W chwilach zmęczenia zasypia szybko i śpi długo jak niedźwiadek.Usmiechem swoim rozkocha wszystkich wokół i przytula się jak mis koala. Bedąc na rączkach wyciąga szyje jak żyrafa, a ciemieniuszka na jej główce przypomina cetki tego zwierzątka. Nie uleży w jednym miejscu, jest bardzo ciekawa otaczającego ją swiata, przewraca sięz boczku na brzuszek i odwrotnie i wtedy kojarzy mi siez małpką :)

26. Patrycja Iwanicka

Historie pewną opowiedzieć bym chciała.
Ta sytuacja w moim domu miejsce miała.....
Jest taki dom, w którym ryk tygrysicy słychać od samego rana. To ja-mama.
Ledwie oczy otworzyłam a tu tygrysa walczącego zobaczyłam. 
A z kim mój synek tak wojuje?
Ooo on picia poszukuje.
Niczym wielbłąd jest spragniony.
Poszukiwaniem wody bardzo strudzony.
Więc biega, skacze, wykrzykuje.
Odgłosy tygrysa naśladuje.
Ja tygrysica do wodopoju go doprowadziłam.
Przyznam....jeszcze się nie zmęczyłem.
Aż tu przed oczami mymi ona stanęła!!!
Już mnie uszczypnęła i pazurem swym drapnęła!!!
W jednym podskoku na mnie wyskoczyła.
Kiedy ona się tak skakać nauczyła??
Córka tygrysiczka rykiem mnie nawołuje.
Ona mamusinego mleczka potrzebuje.
Więc karmie ssaka mego małego.
Lecz nieeee, mam dosyć tego!
Gryzie,.aż ja do sufitu podskoczyłam.
Bardzo się przeraziłam.
Do salonu naszego zajrzałam.
I nie, tego się nie spodziewałam!
Zabawki wszystkie ze skrzyń wyrzucone.
Lecz dlaczego też one??..
Bo wczoraj w szafie ciuchy poukładałam.
Tak pięknie kolorami je posegregowałam.
Teraz smutne na podłodze wylądowały.
Kolory bardzo się wymieszały.
Synek czas mi zorganizował.
Paru minut na to potrzebował.
Hmmm tylko gdzie tygrysiczka malutka?
Nie, nie tylko nie to bo ona była samiutka.
Super ryż i mąka na podłodze wylądowały.
Wiadomo same się nie będą zbierały.
W czasie sprzątania moje dwa tygrysy kilka walk miały.
Hierarchie sobie ustalały.
Jak na tygrysy przystało-na ręku syna mego kilka zębów się poodbijało.
Bo córka ugryźć go musiała.
Ząbki swoje testowała.
Na chwile na krześle spoczęłam.
Ani sekundy nie odpoczęłam.
Tygrys syn skacze, bryka, harcuje.
I ups wazon na podłodze ląduje.
Szybko za sprzątanie się wzięłam. 
W tej samej chwili spalonym obiadem się przejęłam.
Kurczak z piekarnika niczym antylopa zdążył uciec przede mną.
Skórki nie miał mieć czarnej, lecz smaczną i promienną.
Sąsiadka do drzwi zapukała.
I ooo proszę dżunglę moją ujrzała.
Syn przemienił się w tygrysa wściekłego.
Takiego bardzo głodnego.
Skacze, krzyczy, zęby pokazuje.
A sąsiadka niczym spłoszona gazela się wycofuje.
No tak każdy swoje miejsce w stadzie zna.
Wiem o tym ja.
Mieszkanie hmmm życie moje/nasze dżunglę przypomina.
Szalona, czasem przerażająca a z pewnością piękna jest każda chwila.
Przez dzień cały dzieci moje jak tygrysy się zachowują.
One nowych przygód poszukują.
Pozorne to stwierdzenie, że lwy królują!
Tygrysy na ten przywilej zasługują.
Silniejsze i sprawniejsze są zdecydowanie.
Ważne jest dla nich wzajemne pomaganie!
Moje dwa tygrysy zasnąć zdążyły.
O nowych przygodach będą śniły.
Patrze na nie-kołdrą otulone.
Bardzo urocze są one.
Czy wiecie kogo mi przypominają??
Jak najpiękniejsze motyle teraz wyglądają.
Dzika dżungla setki ich gatunków w sobie skrywa.
Ten kto potrafi to piękno ich odkrywa.

27. Justyna Perkowska

Helenka - moje "Małe ZOO" w brzuszku MAMY! Kiedy zjem czekoladę wieczorową porą jest niczym słonik przepychający się się w stadzie! Gdy za długo potańczę z mopem, ona jest niczym lwica, która krzyczy "Mamo, zwolnij troszkę". A kiedy Tata położy rękę na Mamy brzuszku - to zasypia jak Miś Koala na drzewie! Takie Moje Małe Mini ZOO!

28. Aga Kamil

Oczywiście z królem zwierząt Lwem. Oskar jest małym rządzicielem, wszystko musi być tak jak on sobie wymyśli. Król jak nic.

29. Kasia Wierzba

Mój dom to dżungla,ja jestem lwica,
a moja córeczka to mała tygrysica!
Wszędzie jej pełno,zwinna i szybka,
oślizgła w złapaniu niczym mokra rybka ;)
Jak jest głodna to ryczy wniebogłosy,
liże swoje ciało i głaszcze swe włosy :)
Jak coś chce jest potulna i milutka,
a znienacka mocno chwyci mego sutka,
trzyma nie chce puścić niczym krwisty kawał mięsa,
mruczy przeżuwając mleczko jak kawał mięsa :)
Ha ha już wyobraźnie mnie nieźle ponosi,
ale zadanie,az się o humorystyczne podejście prosi :)

30. Unknown 31 marca 2019 22:44

Moją małą kruszynę porównała bym do małego tygryska. Lubi się kulach po podłodze z plecków na brzuszek oraz z brzuszka na plecki. Jej małe pazurki są delikatne a za razem drapieżne, gdyż potrafią ostro drapać. 
Starszy syn najpierw był leniwcem, nic mu się nie chciało. Nastepnie przemienił się w lamę, tylko zamiast płuc strasznie się ślinił. Trzeba było go kilka razy dziennie przebierać z mokrych bluzeczek. Teraz podobne jest do małpeczki, która wszędzie wejdzie. Nie ma dla niego żadnego problemy aby wchodzić na segmenty w domu.

10 marca

Pierwsza książka mojego dziecka - Kochanie przez czytanie

Pierwsza książka mojego dziecka - Kochanie przez czytanie
Witajcie!

Mam zaszczyt poinformować Was, iż po raz pierwszy (i mam nadzieję nie ostatni) zdecydowałam się udział we wspaniałej akcji KOCHANIE PRZEZ CZYTANIE. Organizatorką i pomysłodawcą akcji jest Magdalena Erbel z bloga Save the Magic Moments. To już II edycja akcji, która skupia się na literaturze dziecięcej.  Honorowy patronat nad akcją objęła  Cała Polska Czyta Dzieciom. Na czym polega ta kampania? Posłuchajcie!
Blogerzy biorący udział w akcji, przez cały marzec polecają wartościowe publikacje książkowe dla dzieci. 
Więcej informacji na temat kampanii znajdziecie w mediach społecznościowych pod hashtagiem #kochanieprzezczytanie


Długo zastanawiałam się jaką książkę Wam polecić. Wszak jest na rynku mnóstwo wspaniałych propozycji, zarówno dla najmłodszych jak i nieco starszych dzieci i młodzieży. Decyzja została jednak podjęta! W ramach akcji chciałabym polecić Wam książkę niezwykłą w swej prostocie. Jest ona idealną książeczka dla najmłodszych. Zaleca się jej czytanie już "do brzuszka", ale przede wszystkim skierowana jest do noworodków, niemowlaków i dzieci w wieku 1-3 lat. Nie znaczy to jednak, że i cztero- lub pięciolatek nie będzie książeczką zachwycony. Moja 10 miesięczna Córa ją uwielbia! 

Pierwsza książka mojego dziecka to zbiór znanych i mniej znanych utworów. Teksty charakteryzuje lekkość i zabawność. Są krótkie i rymowane przez co są przyjemne dla maleńkiego uszka. Rzeczą niezmiernie istotną jest to, że książeczkę opracowała Fundacja "ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom”.

Ciekawą rzeczą jest to, iż w książeczce znajdzie się także coś interesującego dla rodziców. Na początkowych stronach znajdziemy bowiem wyjaśnienie dlaczego czytanie jest tak ważne oraz jak wpływa na rozwój dziecka. 
Dodatkowo znajdziemy w niej także 12 przykazań i 12 zakazań związanych z wychowywaniem dzieci.


Książeczka jest nie tylko źródłem ciekawych rymowanek, ale też naukowo udowodnionych treści. Jest wielozadaniowa i ponadczasowa. Dorośli czytając jej zawartość dziecku, sami przeniosą się w radosny, dziecięcy świat.


Przepełnione pięknymi kolorami ilustracje, które skupiają się jednak na prostocie rysunku, przyciągną wzrok każdego malucha. Bohaterem wielu rymowanek jest słodki Bobo, z którym nasz maluch będzie się utożsamiał.


Książka jest solidna i bez problemu przetrwa obcowanie ze wszystkogryzącym niemowlakiem. Jest przede wszystkim bezpieczna. Ma grube kartki i miękką okładkę. Posiada zaokrąglone rogi kartek i okładki. Książeczka posiada certyfikat potwierdzony znaczkiem CE co oznacza, że została wykonana zgodnie z normą europejską, z bezpiecznych dla dziecka materiałów.

Moim zdaniem, ta pozycja to obowiązkową książeczką w każdej dziecięcej biblioteczce. Jak sama jej nazwa wskazuje warto zaopatrzyć się w nią jeszcze przed narodzinami naszego maleństwa, aby w bezpieczny i mądry sposób móc wspomagać jego rozwój.

06 marca

Kicia Kocia - wciągające przygody stworzone z myślą o najmłodszych!

Kicia Kocia - wciągające przygody stworzone z myślą o najmłodszych!
Witajcie!

Dziś pragnę przedstawić Wam, większości już znane i bardzo lubiane, książeczki z serii Kicia Kocia. 
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Media Rodzina mogłyśmy wraz z Córeczką poznać świat Kici Koci, w którym do tej pory nie miałyśmy okazji gościć.
Przygoda z Kicią Kocią okazała się bardzo fascynująca. Zapraszam!

Raczej już większość mam zna książeczki z serii Kicia Kocia. Dotychczas powstały dwie wersje. Pierwsza opowiada o przygodach Kici Koci, natomiast w kolejnej serii do naszej bohaterki dołącza jej młodszy brat Nunuś. 

Kicia Kocia gra w piłkę


Kicia Kocia pomimo tego, że jest dziewczynką uwielbia grać w piłkę. Zakłada sportowy strój i biegnie co sił w nogach, do parku, gdzie umówiła się ze swoimi przyjaciółmi na wspólną grę. Zabawa jest przednia, kiedy to nagle piłka chowa się gdzieś starannie i nikt nie może jej odnaleźć. Wówczas wybawcą okazuje się chłopczyk jeżdżący na wózku, który znalazł piłkę. Dołącza do towarzystwa i pomimo tego, że porusza się na wózku bierze czynny udział w zabawie. W jaki sposób? Ano w tai, że zabawa przyjmuje inną formę, dzieci zaczynają bawić się w rzucanie i wszystkie są tym niemniej zachwycone. 

24 stronicowa książeczka w zgrabny i delikatny sposób porusza temat niepełnosprawności. Pokazuje, że osoby niepełnosprawne pomimo swych deficytów są takimi samymi ludźmi jak my i pragną funkcjonować w naszym społeczeństwie na równi z osobami zdrowymi. 


Książeczka posiada miękką oprawę. Ilustracje są niezwykłe w swej prostocie i dostosowane do najmłodszych dzieci. Szata graficzna według mnie na wielki plus, tworzy ona spójną, zrozumiałą całość. Treści, językowo także dostosowane są dla maluchów.

Książeczka jest przyjemna dla oka i ucha,a przy tym wszystkim okazuje się książeczką edukacyjną. Dziecko może się wspólnie z Kicią Kocią bawić, ale przy okazji może także nauczyć się czegoś bardzo istotnego. Takie książeczki lubię najbardziej! Takie, które nie zawierają pustej treści, ale też wartościowe, mądre przesłanie. 

Kicia Kocia i Nunuś. W kuchni. 

Nunuś to młodszy brat Kici Koci. Jest malutki i dopiero uczy się poznawać świat. Kicia Kocia dzielnie mu w tym towarzyszy. W te książeczce Kicia Kocia zabiera Nunusia do kuchni, gdzie wspólnie przygotowują podwieczorek. Jesteście ciekawi jak poradzili sobie z tym zadaniem? Jeśli tak to koniecznie musicie zajrzeć do książeczki. 



Dzięki książeczce dziecko nauczy się nazywać poszczególne elementy zastawy stołowej oraz sztućców. Będzie miało świadomość tego, że nie wolno dotykać garnków znajdujących się na kuchence, bo może mieć to bardzo przykre konsekwencje. 

Kicia Kocia i Nunuś. W kuchni to 14 stronicowa książeczka, posiadająca twarda oprawę oraz twarde, kartonowe strony. Dzięki temu możemy być spokojni o długi żywot publikacji. Wykonanie książeczki jest bardzo solidne. szata graficzna bardzo ciekawa, charakterystyczna dla całej serii. Tak jak już wspomniałam, niezwykła w swej prostocie. 


A czy Wasze dzieci lubią Kicie Kocie? Mają swój ulubiony tytuł? 

Serdeczne podziękowania dla Wydawnictwa Media Rodzina za udostępnienie egzemplarzy recenzenckich. 





Copyright © 2016 Vademecum Mamy , Blogger