24 kwietnia

Szpitalny bagaż

Szpitalny bagaż
Torba do szpitala... To sprawa, która niejednokrotnie spędza sen z powiek kobietom oczekującym na poród. Sama po sobie wiem jak ciężko było mi ogarnąć ten temat. Powiem tylko jedno: najgorzej zacząć! Jak już się rozpocznie pakowanie to potem jakoś wszystko składa się do kupy i wygląda coraz to sensowniej. 

Co spakować i w co się spakować, aby nasza szpitalna wyprawka miała ręce i nogi? Postaram się podpowiedzieć w dzisiejszym poście. 


  • W CO?
Początkowo rozważałam opcję walizki na kółka. Uznałam jednak, że taki bagaż kojarzy się raczej z wyjazdami wakacyjnymi. Chcąc uniknąć dziwnych spojrzeń położnych i innych ciężarnych zdecydowałam się na miękką torbę z uchwytami oraz paskiem, którą zakupiłam w lokalnym sklepie za jedynie 35 złotych! Jest niewyobrażalnie pojemna i pomieściła naprawdę wszystko co (nie)zbędne :-)
Ponadto uważam, że zwykła torba wykonana z miękkiej tkaniny jest bardziej praktyczna ze względu na to, że można ją bez problemu schować do szafki, pod łóżko itp. Z walizką na kółkach mogą pojawić się już w te kwestii problemy. 



  • CO DO PORODU?
- odzież: koszula do porodu + sportowy stanik + szlafrok: ja zaopatrzyłam się w koszule dla kobiet w ciąży i karmiących firmy Dolce Sonno (3 sztuki, jedna z nich przeznaczona będzie do porodu), dodatkowo planuję mieć założony sportowy stanik na cieniutkich ramiączkach, który przy kontakcie skóry do skóry będę mogła swobodnie odchylić, do tego wszystkiego bawełniany, cienki szlafrok. 

- pomadka nawilżająca do ust: wybrałam błękitną pomadkę Nivea Hydro Care, która idealnie nawilża moje usta. 

- woda termalna: myślę, że to niezbędna rzecz podczas porodu, przyniesie ulgę i uczucie chłodu na twarzy i ciele. 

- skarpetki: czytałam gdzieś, że niektórym kobietom w trakcie lub po porodzie bardzo marzną stopy, skarpetki w takim momencie mogą okazać się zbawienne. 

- prowiant: woda + batoniki musli + kanapka/owoc: ie każda mama w chwili porodu jest w stanie cokolwiek przełknąć, ale nawet najmniejsza przekąska jest w stanie dodać energii do dalszego działania. 


  • CO DO SZPITALA DLA MAMY?
- dokumenty: dowód osobisty, karta ciąży, wyniki badań z okresu całej ciąży.

- koszule do karmienia: jak już wspomniałam wyżej, ja postawiłam na koszule marki Dolce Sonno dla kobiet karmiących. Wybrałam kolory ciemne tj. czarną oraz granatową

- szlafrok: najlepszy będzie cieki bawełniany, ponieważ zazwyczaj na oddziałach porodowych jest baaaardzo ciepło. 

- staniki do karmienia: ja zaopatrzyłam się w jeden stanik do karmienia, taki z prawdziwego zdarzenia, 2 pozostałe to bawełniane sportowe staniki na cieniutkich ramiączkach. 

- 2 ręczniki: jeden duży kąpielowy, drugi mniejszy do mycia twarzy, jeśli chodzi o ręczniki to również postawiłam na ciemniejsze kolory typu bordo, ciemna zieleń.. 

 - ręczniki jednorazowe: szczególnie przydadzą się po porodzie naturalnym do osuszania krocza. 

-  papier toaletowy: na wszelki wypadek gdyby okazało się, że szpital ma z nim problemy :-)

- chusteczki higieniczne: mogą przydać ię dosłownie do wszystkiego więc warto mieć przy sobie ok. 2 paczki. 

- jednorazowe majtki poporodowe: siateczkowe, przewiewne. Ja zaopatrzyłam się w 6 sztuk firmy Canpol w rozmiarze L

- podkłady poporodowe: poradzą sobie z obfitym krwawieniem po porodzie. Ja zapatrzyłam się w 2 paczki, jedna paczka zwykłych, druga paczka na noc o większej chłonności. 

- podkłady na łóżko: przydadzą sie nie tylko pod pupe na Twoje łóżko, ale także podczas przewijania czy przebierania noworodka. 

- wkładki laktacyjne: wzięłam jedynie kilka par, w razie konieczności Mąż dowiezie resztę. 

- kapcie+ klapki pod prysznic: kapcie do chodzenia po oddziale oraz klapki pod prysznic (ja zakupiłam gumowe japonki za 5 złotych). Radzę nie zabierać obuwia używanego w szpitalu do domu, bowiem mogą okazać się siedliskiem niewyobrażalnych bakterii. 


- herbatka laktacyjna: ja zaopatrzyłam się w ekologiczna herbatkę laktacyjną firmy Dary Natury. 

- maść z lanoliną: przyda się jeśli podczas karmienia dojdzie do podrażnień sutków. 

- kosmetyki higieniczne: szczoteczka do zębów, pasta, żel pod prysznic, szampon, płyn do higieny intymnej. Polecam małe, turystyczne wersje powyższych produktów, które obecnie można zakupic bez problemu w każdej większej drogerii. 

- kosmetyki do makijażu: troszkę podkładu i korektora w słoiczku, kredka do oczu, tusz oraz różowa pomadka, która może także posłużyć jako róż do policzków. 

- telefon + ładowarka: kontakt z najbliższymi musi być :-)

- kubek + sztućce: 

- pieniądze: przydadzą się jakieś drobne na wszelki wypadek gdyby zabrakło nam wody czy miałybyśmy ochotę na jakąś przekąskę ze szpitalnego bufetu. 

  • CO DLA NOWORODKA?

- ubranka: ja spakowałam 3 zestawy składające się z bodziaków, kaftaników, spodenek lub pajacyków. Rzeczy mają różne rozmiary tj 56 oraz 62. Do tego wszystkiego 2 czapeczki, 2 pary skarpetek oraz 2 pary niedrapek. 

- pieluszki tetrowe: spakowałam 5 sztuk

- pieluszka flanelowa: spakowałam jedną sztukę, jest grubsza dlatego może przydać się do okrycia dziecka.

- pieluchy jednorazowe: ja zaopatrzyła się w jedną, małą paczkę Pampersów Premium Care w rozmiarze 1. 

- rożek: wzięłam, bo wydaje mi się, że będzie mi w nim łatwiej trzymać dziecko. 

- chusteczki nawilżane: ja zaopatrzyłam się w jedną paczkę chusteczek Water Wipes, które w składzie mają jedynie wodę oraz ekstrakt z grejfruta. 

- ręcznik do kąpieli z kapturkiem: zabieram jedną sztukę

- kocyk: zabrałam cieńszy, aczkolwiek z domieszką polarku. 

  • CO DLA MĘŻĄ?

- klapki
- coś do jedzenia: na pewno zgłodnieje podczas wielogodzinnego wspierania swej kobiety
- woda
  • CO MĄŻ DLA NAS?
- odzież na wyjście dla mamy: jestem jeszcze w trakcie przygotowywania zestawu. Wiem, że musi być przewiewny, wygodny i luźny. 

- odzież na wyjście dla dziecka: wybrałam ładny zestaw + maleńki sweterek + dodatkowo kocyk.

- laktator: ja swój już wysterylizowałam i zapowiedziałam Mężowi, że  ma mi go w razie potrzeby niezwłocznie dostarczyć :-)

- fotelik samochodowy: bez niego wyjście ze szpitala będzie niemożliwe!


Pamiętajcie, że nawet jeśli o czymś zapomnicie to w każdej chwili ktoś z najbliższych może Wam dowieźć do szpitala brakujące rzeczy więc nie macie powodów by zamartwiać się na zapas :-)






20 kwietnia

Oczekiwanie na spotkanie

Dzień dobry! 

Mam nadzieję, że u Was jest równie słonecznie i przyjemnie jak i w moich stronach. Właśnie delektuję się śniadankiem i czekam, aż pralka zrobi pranie (szkoda, że nie ma od razu funkcji rozwieszania). 

Dziś czeka mnie kolejna wizyta u lekarza. Chciałabym żeby była już ostatnia, ale Malutkiej jeszcze jest dobrze w brzuszku i chyba zbytnio nie spieszy jej się zobaczyć z Mamunią i Tatuniem. Najwidoczniej woli oglądać Mamę od środka :-) 
Każdej mojej wizycie w gabinecie towarzyszy podekscytowanie i radość, ale też nutka niepokoju. Uśmiech pojawia się podczas badania USG kiedy można znów zobaczyć swoją Pociechę, ale chwilę po tym pojawiają się obawy czy wszystko w porządku, czy Dziecko odpowiednio się rozwija, czy niczego mu nie brakuje. Wszelkie wątpliwości jednak rozwiewa każdorazowo profesjonalna rozmowa z moją zaufaną lekarką. 

Ciekawa jestem jak Malutka urosła. Dziś ma być dokładnie mierzona wzdłuż i wszerz :-) 

Spokojnego i ciepłego dnia Wam życzę!

19 kwietnia

Maseczka PEEL-OFF Bielenda

Maseczka PEEL-OFF Bielenda
Wczoraj udało mi się wybrać na maleńkie zakupy do Rossmanna. W zamiarze miałam zakup m.in. jakiejś fajnej maseczki nawilżającej, która zrobiłaby "cokolwiek" z moją dość przesuszoną ostatnio twarzą. 

Podchodząc do regału z maseczkami od razu w oko wpadła mi maseczka Bielendy KOKOS-ALOES, bowiem szata graficzna opakowania faktycznie przyciąga wzrok, a ja jako fanka wszystkiego co kokosowe nie mogłabym odmówić sobie jej zakupu. 


Z niecierpliwością czekałam na to aż nadejdzie wieczór i po relaksującej kąpieli będę mogła nałożyć to cudeńko na twarz...
Jakie wrażenia pozostawiła po sobie owa maseczka? O tym za chwilkę, a na początek...

Opis produktu: 

Maseczka typu PEEL-OFF, przeznaczona do pielęgnacji cery suchej i odwodnionej. Zawiera niezwykle efektywne połączenie skutecznych składników pielęgnujących, wspomagający rewitalizację, odświeżenie i nawilżenie skóry.Maseczka razem z pozostałymi kosmetykami z linii HYDRA CARE w przyjazny i przyjemny sposób dba o cerę suchą i odwodnioną.Pojemność: 2 x 5 g

Działanie:

Wiodącym składnikiem maseczki jest WODA KOKOSOWA, pełniąca funkcję naturalnego izotoniku, dostarczającego skórze suchej i odwodnionej wielu cennych minerałów i witamin, takich jak: potas, magnez, wapń, żelazo, mangan, cynk i witaminy z grupy BSOK Z LIŚCI ALOESU z kolei łagodzi, nawilża, wzmacnia i wygładza naskórek, a KWAS HIALURONOWY wiąże wodę w naskórku i odpowiada za właściwy poziom nawilżenia. Działanie mgiełki wspomaga TREHALOZA – naturalny „strażnik”, ograniczający migrację wody z naskórka.

Maseczka to idealny sposób na odświeżenie i nawilżenie naskórka. Wyjątkowo wygodna w użyciu FORMUŁA PEEL-OFF nie obciąża skóry, świetnie się rozprowadza, szybko zastyga, tworząc przezroczystą powłokę w kolorze zielonej herbaty, łatwą do ściągnięcia, dającą wizualną poprawę wyglądu naskórka, przy jednoczesnym uczuciu nawilżenia i odświeżenia. Po usunięciu maseczki odkryjesz prawdziwie piękną cerę. Maseczka usuwa bowiem zanieczyszczenia skóry i martwe komórki, oczyszcza pory, wygładza, odświeża. Nie brudzi rąk, a jej zdejmowanie jest bardzo proste i nie pozostawia na skórze resztek kosmetyku.

Obietnica producenta:
Idealnie gładki, odświeżony i nawilżony naskórek, skóra miękka i aksamitnie gładka.

Otóż... Dla mnie maseczka okazała się małym niewypałem. Po otwarciu saszetki liczyłam na to, że moje nozdrza zostaną otulone pięknym, kokosowym zapachem. Tak się jednak nie stało. Maseczka niby kokosowa niewiele ma wspólnego z kokosem jeśli chodzi o zapach. Jeśli chodzi o kolor również nie przypomina nic co kokosowe. Byłam święcie przekonana, że maseczka będzie posiadać barwę białą lub przeźroczystą, ku mojemu zdziwieniu maseczka miała odcień niebieskiej galaretki. 

Po nałożeniu maseczki na twarz przez krótką chwilę odczuwałam delikatne pieczenie, postanowiłam odczekać, na szczęście po chwili uczucie to ustąpiło. Maseczkę trzymałam na twarzy zgodnie z zaleceniem producenta przez bity kwadrans. Maseczka jak na maseczkę peel-off przystało, z każdą minutą sukcesywnie zasychała co dawało coraz to silniejsze uczucie ściągnięcia twarzy. Pod koniec twarz była już tak ściągnięta, że niemożliwy był uśmiech czy rozmowa z Mężem.

Maseczka faktycznie została  przeze mnie ściągnięta z twarzy niemalże w jednym kawałku. Jedynie przy linii włosów pozostały pojedyncze, małe "skorupki", z którymi jednak bez problemu poradziła sobie woda. Następnie przemyłam całą twarz czystą wodą, wytarłam i.... o dziwo skóra twarzy była wygładzona i miękka w dotyku. Dziś efektu nawilżenia już nie widać. Myślę więc sobie, że maseczka ta idealnie sprawdzi się jako tzw. maseczka bankietowa, którą można zastosować przed jakimś ważnym wyjściem. 

Reasumując, maseczka nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, wciąż będę powtarzać, że zabrakło mi w niej tej ważnej dla mnie kokosowej nuty. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, ale za cenę niecałych 5 złotych jestem w stanie przełknąć tę porażkę. 


A Wy macie jakieś doświadczenia z maseczkami marki Bielenda? A może miałyście okazję przetestować powyższą maseczkę? Jakie były Wasze wrażenia po jej zastosowaniu?  


19 kwietnia

Blogujesz? Testujesz! Canpol Babies

Blogujesz? Testujesz! Canpol Babies
Witajcie.

Po raz kolejny firma Canpol organizuje w swej Blogosferze możliwość zdobycia niezwykłych produktów. 
Tym razem do zdobycia zestawy Cute Animals, które z pewnością dobrze posłużą małym łakomczuszkom, które zaczynają już swoją przygodę z samodzielnym jedzeniem. 





W związku z tym, iż moja Córcia jeszcze pływa w brzuszku (i chyba jest jej tam tak dobrze, że prędko nie wyjdzie) postanowiłam zgłosić się do organizacji konkursu. Liczę na to, że Canpol doceni moje starania i pozwoli mi na zorganizowanie dla Was konkursu, w którym do wygrania będą 2 powyższe zestawy. 

Zapraszam także i Was do udziału w powyższej akcji. 






17 kwietnia

Córeczkowy pokoik

Córeczkowy pokoik
Przygotowywanie pokoju dla nowego członka rodziny to chyba jedna z najprzyjemniejszych czynności podczas całego okresu oczekiwania. 

Pokoik dla Córeczki postanowiliśmy z Mężem urządzić już teraz, ponieważ i tak robiliśmy generalny remont naszego domu. Pokój wyposażony został w pojemną komodę, w której znajdują się wszystkie ubranka oraz przybory kosmetyczne Córki. W pokoiku powstał również kącik do karmienia (mam nadzieję, że będzie nam dobrze służył). Jak łatwo się domyślić, na chwilę obecną łóżeczko wraz z przewijakiem znajdują się w sypialni rodziców. Mamy jednak z Mężem nadzieję, że w niedługim czasie Córeczka bez problemu przeniesie się do pokoiku obok :-)

Wrzucam kilka zdjęć, które ukażą Wam te słodkie, różowiutkie wnętrza :-)


Fotel uszak w kolorze pudrowego różu zakupiony został na platformie allegro.pl, do tego biały drewniany stoliczek kupiony za grosze podczas wizyty w sklepie Netto. 




Komoda z kolekcji Luna. Stworzona specjalnie dla małych Księżniczek :-) jest niezwykle pojemna, naprawdę polecam! W szufladzie zmieściły się wszystkie artykuły higieniczno-kosmetyczne, natomiast dół pomieścił wszystkie ubranka, rożki, kocyki, pieluchy, prześcieradełka itp. 



Małe bibeloty w dopasowanej kolorystyce świetnie komponują się z całością wystroju. 




Niesamowitym dodatkiem, który wypełnia pięknie cały zamysł pokoiku, okazała się lampa "kropelka".Posiada miejsce na trzy źródła światła. Zwisające, przeźroczyste kryształki dodają delikatności. 


A jak Wy urządziliście pokój swoich Maluchów? Co było Waszą inspiracją? 

17 kwietnia

Powitanie

Drodzy Czytelnicy.

Niniejszy blog powstał z myślą o kobietach, mamach, żonach. Publikowane będą na nim treści lifestylowe, kosmetyczne, macierzyńskie, partnerskie czyli jednym słowem blog ten będzie przedstawiał codzienność każdej z Nas. Myślę, że każda odwiedzająca mnie osoba (myślę, że w szczególności będą to jednak kobiety) znajdzie tutaj dla siebie coś interesującego. 

P.S. Trzymajcie kciuki za nowicjuszkę. 
Copyright © 2016 Vademecum Mamy , Blogger