03 marca

Samoopalająca pianka BODY TONES

Witajcie!


Dziś wpis kosmetyczny dla kobiet, które uwielbiają skórę muśniętą Słońcem, ale bez udziału... Słońca. Zapraszam!


W okresie jesienno-zimowym kiedy aura nie sprzyja nasza skóra staje się blada i brak jej tego magicznego blasku. Letnia opalenizna potrafi szybko wyblaknąć, a to sprawia że nasze ciało staje się mniej atrakcyjne. 

Choć osobiście jestem zwolenniczką "bladości" to jednak od czasu do czasu lubię wypróbować kosmetyki brązujące, które zamienia moja skórę w muśniętą pięknym, gorącym, letnim słońcem. Niestety, mam wrażenie że wśród tego typu kosmetyków znajdziemy wiele bubli. Znalazłam wśród nich takie, które mogę polecić ale więcej jednak było takich które radziłabym omijać szerokim łukiem.

Dziś jednak chce przedstawić wam produkt wyjątkowy i naprawdę wart swojej ceny. 

Samoopalacz w piance marki Body Tones wraz ze specjalną rękawicą do pielęgnacji tworzą duet doskonały i niezwykle skuteczny. 



Produkt znajdziecie na stronie Nutridome. Dostępny jest w dwóch odcieniach: light oraz dark. Ja dla siebie, bladolicej, wybrałam oczywiście light. Do produktu możemy dokupić specjalną rękawicę do aplikacji w cenie 29 złotych. Uważam, że jest ona niezbędna do prawidłowej aplikacji samoopalacza, co pozwoli na uniknięcie nieestetycznych plam czy smug. 

Samoopalacz ma formę pianki, bardzo przyjemnie pachnącej i łatwo wchłaniającej się. Pianka idealnie stapia się ze skórą. Należy oczywiście pamiętać o tym aby podczas nakładania, na okolice łokci czy kolan nałożyć jej zdecydowanie mniej. Ja te okolice jedynie musiałam pozostałościami które jeszcze były na rękawicy. 

W internecie znajdziecie wiele opinii o samoopalaczu, które chwalą go za brak charakterystycznego zapachu, który niestety towarzyszy większości tego typu produktom. Nie dajcie się jednak temu zwieść. Doprawdy nie wiem czy opinie te zależne są od "barterowego recenzowania" i po prostu wypada, aby były pochlebne, czy też produkt po prostu działa inaczej na każdy rodzaj skóry. Fakt jednak jest taki, że jak przy większości samoopalaczy podczas aplikacji na skórę zapach Body Tones jest przepiękny, jednakże po kilku godzinach zamienia się w charakterystyczny, mdły zapach pospiltego samoopalacza. Jeśli aplikujemy go wieczorem po kąpieli, to można mieć pewność że jego zapach po kilku aplikacjach będzie mocno wyczuwalny nawet na pościeli. 

Samoopalacz zmywa się podczas kąpieli dlatego ważne jest aby aplikować go systematycznie. Wtedy mamy pewność że nasza skóra będzie cały czas pięknie muśnięta Słońcem. Kolor jaki serwuje nam na skórze ta magiczna pianka jest naprawdę bardzo naturalny, nie daje dziwnego pomarańczowego odcienia. 

Zdarza się, że samoopalacz może pozostawić ślady na białej bieliźnie czy jasnych ubraniach. Myślę jednak, że przy samoopalaczach jest to nieuniknione. 

Produkt bardzo dobrze radzi sobie z nawilżeniem skóry. Po aplikacji pozostaje ona gładka i miła w dotyku. Pianka jest niezwykle wydajna i łatwa w użyciu, jej pojemność wynosi 155 ml. Można używam go także do twarzy. Jest bezpieczny dla kobiet w ciąży (co w moim przypadku było sprawą kluczową). 

Cena pianki wynosi zazwyczaj ok. 120 złotych. Dziś jednak przy redagowaniu postu wchodząc na stronę Nutridome zobaczyłam, że trwa promocja i produkt ten można kupić już za 83 złote. Moim zdaniem to naprawdę fajna promocja więc zachęcam Was do wypróbowania go. 

Piankę możecie zakupić TUTAJ 

A jak wygląda to u Was? Korzystacie z kosmetyków samoopalających? Macie swoje ulubiony? 

24 komentarze:

  1. Tej pianki jeszcze nie miałam. W zeszłm roku polubiłam się z produktami samoopalającymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze takiej pianki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś używałam tego typu produkty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam wiele pianek samoopalających, ale tej jeszcze nie znałam. Zdarza mi się używać balsamu lekko brązującego bądź pianki, ale raczej jedynie w okresie letnim. Zimą i jesienią nie czuję potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo, a ja się nie nadaję do samoopalających produktów ;D chociaż aż mi się przypomniało, że dziś w nocy miałam sen, że się cała wysmarowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przetestowałabym tą piankę :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mogę się opalać, ale przyzwyczaiłam się już do swojej bladości i mi nie przeszkadza. Na ogół nie używam takich produktów samoopalających :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie lubię opalania i często korzystam z takich produktów. Być może wypróbuję tą piankę jak skończę obecny produkt.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie serwowałam sobie opalenizny z butelki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie używam pianek opalających ale może powinnam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją obecność.
Komentując, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Nie spamuj. Nie reklamuj. Odwiedzam każdego blogera, który pozostawi po sobie sensowny ślad.
Jeśli spodobał Ci się ten post udostępnij go na Facebooku.

Copyright © 2016 Vademecum Mamy , Blogger