16 listopada

Konkurs - Karmienie piersią jest dla mnie...

Drogie Panie (Panowie Mężowie także!)


Dzięki uprzejmości marki LOVI udało mi się wejść w posiadanie zupełnej NOWOŚCI jaką jest laktator manualny Expert. Posiadam 2 laktatory tej firmy, jeden manualny, drugi elektryczny (ten drugi dzięki uprzejmości niezwykłej osoby). Kiedy dowiedziałam się, że w drodze do mnie jest kolejny laktator uznałam, że chcę aby posłużył on komuś innemu, kto będzie go potrzebował równie mocno jak i ja w całym okresie karmienia piersią swojej Córeczki. Zadecydowałam, iż zorganizuję konkurs. Konkurs, który da szansę wszystkim obecnym oraz przyszłym mamom na zdobycie tego cudownego produktu. 

Oto kilka słów na temat nagrody konkursowej:


Laktator ręczny LOVI Expert to wsparcie dla mam odciągających pokarm i niemających większych problemów z karmieniem piersią. Laktator jest delikatny i skuteczny dzięki silikonowemu lejkowi i zastosowaniu technologii odciągania 3D PUMPING(równoczesne połączenie opcji masowania, naciskania, zasysania). Wraz z dodatkowymi elementami zestawu tworzy kompletne rozwiązanie dla mamy i dziecka chroniące laktację i wspierające naturalne karmienie.

W zestawie:

  • część główna laktatora z adapterem i butelką Medical+ 150ml   
  • elementy do karmienia i przechowywania pokarmu (smoczek MINI, nakrętka, dysk)       
  • kubeczek do pojenia ze skalą  
  • podstawka stabilizująca
  • woreczek do przechowywania części     
  • elementy zapasowe      
  • 6 szt. wkładek laktacyjnych Discreet Elegance – w różnych kolorach       
  • profesjonalny "Przewodnik LOVI po karmieniu piersią"  

(opis pochodzi ze strony lovi.pl)



Regulamin konkursu

  1. Organizatorem Konkursu jest Vademecum Mamy.
  2. Nagrodą w Konkursie jest Laktator Ręczny Expert firmy Lovi.
  3. Przyznana w Konkursie nagroda nie podlega zamianie na inną nagrodę lub na jej równowartość pieniężną.
  4. Konkurs trwa od 16.11.2018 roku do 16.12.2018 roku.
  5. W Konkursie mogą wziąć udział wyłącznie osoby pełnoletnie, zamieszkałe na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
  6. Udział w Konkursie jest dobrowolny i nieodpłatny.
  7. Jeden uczestnik może dokonać jednokrotnego zgłoszenia do Konkursu.
  8. Przed przystąpieniem do Konkursu, Uczestnik powinien zapoznać się z treścią niniejszego Regulaminu, zgłoszenie się Uczestnika do udziału w Konkursie oznacza, że Uczestnik           zapoznał się z treścią Regulaminu i akceptuje jego zapisy.
  9. W konkursie zostanie wyłoniony jeden zwycięzca.
  10. Przy wyłanianiu Zwycięzcy Konkursu, Organizator oceniać będzie odpowiedzi na pytania konkursowe, biorąc pod uwagę ich poprawność, a także oryginalność i kreatywność.
  11. Wszystkie nadesłane odpowiedzi będą sukcesywnie publikowane w poście konkursowym na blogu. 
  12. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 7 dni od daty zakończenia  konkursu i umieszczone zostaną na blogu oraz  facebooku
  13. Zwycięzca ma obowiązek zgłosić się do Organizatora w ciągu 3 dni od opublikowania wyników konkursu w celu podania danych adresowych do wysyłki. W innym przypadku zostanie wybrany nowy zwycięzca. Dane należy kierować pod adres lamamma302@gmail.com
  14. Nagroda jest wysyłana przez Organizatora konkursu. Wysyłka odbywa się jedynie na terenie kraju na koszt organizatora. Organizator konkursu nie odpowiada za         termin oraz stan nadesłanej nagrody
  15. Uczestnik konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych na potrzeby organizacji konkursu i wysyłki nagrody
  16. Dane osobowe będą przetwarzane jedynie w celu rozstrzygnięcia konkursu i dostarczenia nagrody.
  17. Konkurs nie jest loterią promocyjną w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt. 9 Ustawy o grach i zakładach wzajemnych z dnia 28.07.1992 r. i nie podlega regułom zawartym w      ww. ustawie oraz rozporządzeniach wykonawczych do tej ustawy
  18. Organizator ma prawo zmieniać warunki regulaminu przed wcześniejszym poinformowaniem Uczestników o dokonanej zmianie
  19. Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany ani prowadzony przez serwis Facebook. Serwis Facebook jest w pełni zwolniony z odpowiedzialności


Aby móc wziąć udział w konkursie należy dokończyć następujące zdanie:

KARMIENIE PIERSIĄ JEST DLA MNIE...

Odpowiedzi można udzielić w komentarzu na blogu/Facebooku lub przesyłać mailowo na adres: lamamma302@gmail.com


Pamiętaj!
- Będzie mi niezmiernie miło jeśli polubisz Vademecum Mamy na Facebooku lub/i zaobserwujesz bloga (koniecznie poinformuj o tym w komentarzu)
- Będzie świetnie jeśli na Facebooku na swojej osi czasu udostępnisz post konkursowy i zaprosisz do zabawy swoją najlepszą Przyjaciółkę (albo dwie, żeby żadna z nich się nie obraziła :-))

Z niecierpliwością czekam na Wasze odpowiedzi.
Powodzenia!


Nadesłane odpowiedzi konkursowe:


1. Z Mojego Punktu Widzenia

Karmienie piersią jest dla mnie uczuciem, którego jeszcze nie znam. Zawsze jednak podziwiam kobiety, które chcą karmić piersią swoje dzieci. Super, gdy robią to też w miejscach publicznych bez skrępowania, przecież to naturalne! 

2. Katarzyna Pluta

Karmienie piersią jest dla mnie magią. To jedno słowo oddaje wszystko co na ten temat myślę :)

3. Unknown (17 listopad)

Bycie mamą to ogromna radość, miłość, nowe obowiązki i doświadczenia. Jednym z niezapomnianych doświadczeń jest dla mnie karmienie piersią, które nie zawsze okazuje się być proste – początki z moich pierwszym synem były ciężkie. Maluszek miał problem ze złapaniem sutka. Sama siebie obwiniam, że nie potrafię nakarmić własnego dziecka. Prawię wpadłam przez to w depresję. W szpitalu położne trochę pomagały przystawiać dziecko do piersi, ale po wyjściu do domu zaczął się krzyk i ryk . Dziecko głodne, więc po wielu próbach sięgnęłam po laktator i odciągnęła m mleko i dałam z butelki . Już myślałam, że moja przygoda z karmieniem piersią dobiegła końca, ale z pomocą przyszła cudowna doradczyni laktacyjna, która przywróciła mi wiarę w siebie , pokazała skuteczne metody i następnego dnia się udało . Mój syn zaczął profesjonalnie pić z piersi. Jak się już przyssał to karmiłam go aż do 17 miesiąca. Z drugim synkiem było już łatwiej. Od początku bezproblemowo pił z piersi. Teraz ma 8 miesięcy i nasza przygoda trwa dalej . Podsumowując karmienie wymaga od mamy nie lada cierpliwości i wytrzymałości...ale warto, bo jest to cudowna bliskość i więź z własnym dzieckiem. Wiem, że karmiąc dziecko piersią, daje mu to co najlepsze i czuję się spełniona.

4. 0202oliwcia

Witamy z 6 letnią Oliwka która była kp i z 13 miesięczna Małgosią która jest nadal cycoholikiem :-) 
Karmienie Piersia dla Mnie jest czymś najpiękniejszym co można dać dziecku a to co otrzymujemy w zamian jest nie do opisania miłość te małe łapki wtulone w Nas i ten wzrok <3 nie kazda zdroga jest łatwa nasza też nigdy nie była i nie chodzi to o sam początek a o całokształt było powątpiewanie smutek i morze wylanych łez ale ostatecznie dajemy rade co nas bardzo cieszy :-) a teraz życie stawia nas przed kolejnym wyzwaniem a mianowicie 12 tc a tu cycoholik jeszcze dossany może byc ciezko ale co ??? Damy rade bo kto inny jak nie my .Pozdrawiamy



5. Karolka Ark

Karmienie piersią jest dla mnie ważne
I mówię to bardzo poważnie
Gdy córka pije mleczko swoje
Cieszy się bardzo serce moje
Czyje wtedy ogrom miłości 
Staram się oddać wiele czułości 
Gdy mam córkę w swych ramionach
Trzymam malutką rączkę w dłoniach


6. Anita Cichoń

KARMIENIE PIERSIĄ JEST DLA MNIE-tworzeniem niezwykłej więzi między matką a dzieckiem (👶🤝👩);
-wspieraniem systemu odpornościowego maluszka (💪silny jak lew 🦁);
-mniejszym prawdopodobieństwem, że maleństwo będzie miało infekcje uszu, układu oddechowego oraz układu pokarmowego (zdrowy jak koń 🐎);
-niezwykle zadbaną skórą maluszka (skóra miękka jak aksamit 🇧🇼);
-podstawą do prawidłowego rozwoju mózgu dziecka (mądry jak sowa🦉);
-dbaniem o wzrok malucha od pierwszych dni życia (sokoli wzrok 🦅);
-początkiem oszczędzania na ortodoncie i dentyście (lokata bankowa 💰);
-dbaniem o zmniejszenie ryzyka nadciśnienia tętniczego dzieciątka (❤️ serce silne jak dzwon 🔔).


7. Ewelina Olszewska 

Dla mnie karmienie piersią to wielkie wyzwanie. Będąc w ciąży zaplanowałam sobie, że będę karmiła piersią jak najdłużej. Nie mogłam się doczekać tego momentu. Chciałam być prawdziwą ,,Matką Polką". Jednak problemy zaczęły się już od samego początku- na sali porodowej synek nie chciał jeść, udało się dopiero za kolejnym podejściem. Następnie całą dobę spał i nie chciał ssać piersi. Prosiłam o pomoc personel szpitala-jednak moje prośby zostały zbagatelizowane- dodam, że to moje pierwsze dziecko:) Synek nie mógł złapać piersi, denerwował się, miałam wklęsłe brodawki. Przystawianie go do piersi - był to horror dla mnie i dla niego. Jadł z piersi tylko 2 tygodnie, ale był bardzo marudny, słabo przybierał na wadze. Położna zadecydowała, abym odciągała pokarm i dokarmiała butelką- i był to błąd mojego życia. Od tamtej pory syn całkowicie odrzucił pierś. Próbowałam wspólnie z położną wiele sposobów- nakładki też nie pomogły. Jedynym wyjściem było odciąganie mleka laktatorem i podawanie z butelki. I tak Karmię Piersią Inaczej już 12 miesięcy. Jest to dla mnie wielkie wyzwanie- każdą wolną chwilę spędzam na laktatorze, również w nocy wstaję co 3 godziny. Na szczęście mleka miałam zawsze sporo, także kryzysy omijały mnie. Walczę każdego dnia o każdą kroplę mleka -bo chcę karmić synka jak najdłużej.
Jednak bardzo brakuje mi bliskości z dzieckiem przy piersi, czuję niedosyt-tak bardzo chciałam karmić piersią!!! Mimo wielu chwil zwątpienia nie poddaję się, bo wiem, że moje mleko jest najcenniejsze dla mojego dziecka. Laktator to mój przyjaciel 24 godziny na dobę, mam go zawsze przy sobie:) Jednak przykre jest to, że mimo tego, że wszędzie mówi się o karmieniu piersią jako najlepszą alternatywą w szpitalu nie otrzymałam żadnej pomocy w tym kierunku. Położne proponowały mi mieszankę dla synka. Odmówiłam i walczyłam sama- z mamami z sali, które karmiły piersią.
Kocham mojego synka najbardziej na świecie i każdego dnia daję mu to co mam najcenniejsze-moje mleko, a on odwdzięcza mi się pięknym uśmiechem od samego rana!!! Karmienie piersią inaczej to też karmienie piersią, także nie czuję się absolutnie gorsza od innych mam!:)

8. Patrycja F. 


Karmienie piersią jest dla mnie najdziwniejszym zjawiskiem, jakie mi się w życiu przytrafiło! Karmić piersią nie lubię, denerwuje mnie to ciągłe "wywalanie cycków", rozciągnięte biustonosze, ulubione sukienki wiszą na wieszakach w szafie bo nie nadają się do karmienia. W oczach córki przyklejonej do piersi nie widzę wdzięczności tylko ponaglanie... Na dodatek musiałam przestać jeść nabiał ze względu na skazę białkową u Córki a jogurty i ser żółty uwielbiam. 

I, w tym wszystkim, za żadne skarby nie chcę przestać karmić! Nie wyobrażam sobie odstawienia Malutkiej. Takie to dziwne uczucie!



9. Dominika Mig



Karmienie piersią jest dla mnie bardzo ważne, ponieważ mleko matki dostarcza maluszkowi niezbędnych składników takich jak oligosacharydy. Naturalne karmienie ,,buduje" odporność dziecka jest to również pogłębianie niezwykłej bliskości między matką a dzieckiem💓

10. Joanna Potocka

Karmienie piersią jest dla mnie
I wiem to całkiem dokładnie!
Będzie bowiem ze mnie mama,
Chociaż w szoku jestem sama.
Z mężem już się szykujemy,
Coś po troszku kupujemy,
Lecz dość sporo nam brakuje,
Więc pomocy poszukuję.
Dziecku ja przychylę nieba,
Więc je dobrze karmić trzeba,
Ale czasem też odpocząć,
No i co tu wtedy począć?
Z nieba nam La Mamma spada,
Świetny konkurs tu przedstawia,
Nam potrzeba tegoż stwora,
W formie ręcznego Laktatora.
Bo gdy dziecię nakarmione,
Mlekiem z piersi uraczone,
Mama podziękuje skromnie,
Laktator wspomoże ogromnie!



11. Katarzyna Wierzba

Karmienie piersią jest dla mnie...CUDEM💖Nikt nie obiecywał mi,że droga mleczna usiana jest różami,nikt nie mówił że są na niej zakręty,wyboje gdzie można się potknąć,przewrócić,ale za każdym razem należy wstać,nie poddawać się i walczyć dalej dla maleństwa.Teraz kiedy po raz drugi zostałam mamą 14 miesięcznej córeczki,urodzonej z podwójną anemią,karmienie jest moim priorytetem!!!Musze pić dużo barszczu czerwonego i jak najczęściej przystawiać ją do piersi,przekazując jej w ten sposób czerwone krwinki.To naprawdę działa,jej wyniki morfologii cudownie pną się w górę,ale niestety zaczęła się walka,bo córeczka nie chce ssać,zdaniem lekarza przez zmianę smaku mleka :( Wpadłam na pomysł odciągnięcia mleka zwykłym najprostszym laktatorem ręcznym-masakra,zmęczyłam się niesamowicie,siódme poty wylałam,podałam butelkę córeczce i jest pije (y) Teraz to już nasz sposób na karmienie,choć w nocy ssie pierś na spaniu bez szemrania =D Czytając tu zalety laktatora Ręczny Expert ,mam wrażenie,że czytam bajkę,że to nie możliwe,by odciąganie pokarmu było tak proste,łatwe,szybkie i w dodatku przyjemne i wygodne.Jeśli to prawda to ja chcę w tej bajce z córeczką zagrać główną rolę 💖


12. Unknown (21 listopad)

Karmienie piersią jest dla mnie brakującym puzzlem, idealnie pasującym do układanki pt. macierzyństwo. Fantastycznie scala bliskość, radość i szczęście. Pozwala na zatopienie się w tym wyjątkowym stanie duszy. Jest niesamowitym czasem tylko dla mnie i dla mojego syna. Sprawia, że wszystko inne przestaje być ważne, nie liczą się problemy, kłopoty i zmartwienia. Te malutkie oczka wpatrzone w moja twarz i moja pewność, że daję swemu dziecko jedynie to, co najlepsze - bezcenne!

13. Marta J. 

Cz. 1 Dla mnie karmienie piersią jest piękną, ale trudną drogą. Mąż się ze mnie śmieje, że jestem matką walczącą a nie karmiącą. Długo przygotowywałam się do macierzyństwa. Czytałam artykuły, badania, wypowiedzi ekspertów, rozmawiałam z lekarzami. Jednego byłam pewna - chcę i będę karmić piersią. Ale to nie było proste, bo w naszym społeczeństwie świadomość tego czym jest karmienie piersią, jak przebiega, z czym się wiąże jest zatrważająco niska, nawet wśród lekarzy. I tak zostałam matką walczącą. Najpierw walczyłam z położnymi w szpitalu, które usilnie próbowały namówić mnie na dokarmianie synka mlekiem modyfikowanym. "Bo on płacze, a skoro płacze to głodny." "A on i tak ciągle na pani wisi, to pewnie się nie najada, za mało ma pani mleka..." itd. Raz uległam, bo zwątpiłam w siebie, ale następnego dnia przyszedł mąż i szybciutko ustawił mnie do pionu;) Potem walczyłam z położnymi na temat tego co mi wolno jeść "Będzie pani jadła te babeczki z truskawkami?! Pani żartuje? Proszę powiedzieć mężowi, żeby zabrał te banany/winogrona/brzoskwinie! Matka karmiąca nie może jeść cytrusów! A mizeria? Broń Boże! Chce mieć pani nieprzespaną noc? Najgorzej jak pani zje buraczki. Truskawki to można, bo nasze polskie, ale pomarańcze to proszę odłożyć! Proszę pić bawarkę! Absolutnie, żadnej bawarki!" i tak cały dzień. Każda mówiła co innego, ale generalnie wychodziło na to, że oprócz wody i gotowanego kurczaka to nic nie mogę włożyć do ust. Tłumaczyłam każdej położnej z osobna, powoływałam się na wyniki badań, zalecenia różnych organizacji - nic, jak grochem o ścianę. One wiedzą lepiej, a to że moje dziecko nie płacze pomimo mojej diety to świadczy tylko o tym, że odporny egzemplarz mi się trafił. Potem taka samą batalię stoczyłam w domu z babcią, mama i teściową. 
Synek pięknie jadł, właściwie mógł cały dzień wisieć na piersi, a ja przy każdym karmieniu płakałam. Nie ze szczęścia, a z ogromnego bólu. Moje brodawki były w opłakanym stanie, rana na ranie. Oszczędzę Wam szczegółów. Kiedy tylko widziałam, że mały się budzi, łzy napływały mi do oczu, bo to znaczyło, że zaraz muszę go nakarmić. Zagryzałam zęby, wbijałam nogi w podłogę lub oparcie łóżka i karmiłam. Położna środowiskowa i pediatra twierdziły, że mały ładnie się przystawia i że piersi się muszą zahartować. Ale mijały dni, a nie było żadnej poprawy. Zaczęłam szukać na własną rękę. Przekopałam internet, w tym zagranicznego youtuba, żeby odkryć, że syn wcale dobrze nie chwyta. Zaczęłam go karmić w pozycji "spod pachy" odpowiednio go przystawiając i pilnując by dobrze chwytał brodawkę, a w ciągu kilku dni piersi zaczęły się goić.
Jak już udało mi się wszystkich przekonać, że mogę jeść wszystko, a brodawki doszły jako tako do siebie, okazało się, że mały ma prawdopodobnie skazę białkową. Przeszłam na dietę bezmleczną. Skóra synka się poprawiła, ale niecałkowicie. Odstawiłam więc też wołowinę, jajka i kurczaka. Teraz zaczęłam walczyć z układaniem swoich posiłków. Nawet nie wiecie w jak wielu produktach jest mleko i jaja. Na tej diecie mocno schudłam, ważę już 7 kilogramów mniej niż przed ciążą, włosy lecą mi garściami, ale zaczynam być specjalistką w pysznych potrawach bezjajecznobezmlecznych:)


Cz 2. A potem przyszło zapalenie piersi. Gorączka 40 stopni, dreszcze, ból całego ciała i obrzęk i zasinienie piersi. Wizyta na nocnej pomocy lekarskiej. Lekarz pomimo moich próśb i wymienieniu kilku innych możliwych opcji, przepisuje mi antybiotyk, przy którym nie mogę karmić piersią - bo on się nie zna. Pielęgniarka dyżurująca robi mi agresywny bolesny masaż piersi, bo to trzeba rozgrzać i ściągnąć. Na moją odmowę dokończenia tych tortur reaguje prychnięciem i stwierdzeniem, że jak nie rozmasuję, to wrócę tu z ropniem. Zaciskam zęby, nie wykupuję antybiotyku. Znowu przeczesuję internet. Mąż leci szukać w sklepach całodobowych kapusty, a do tego ibuprom, rozpoczynanie karmienia od chorej piersi, zmiana pozycji karmienia i jeszcze kilka innych drobnych sztuczek, które sprawiają, że po 3 dniach zapalenie piersi mija. Bez antybiotyku!
Ząbkowanie i przeziębienie u małego. Synek marudny, nie chce jeść. Moje piersi bolą z nadmiaru mleka. Mąż kupuje w najbliższej aptece laktator ręczny, ale nawet nie napisze do czego on się nadaje. Zaczynam ściągać pokarm ręcznie. Ręce mi mdleją, ale jakoś to idzie. W końcu nawet całkiem nieźle - przynajmniej tak mi się wydaje. Ja czuję ulgę, a z odciągniętego mleka robię zapasy, bo niedługo wracam do pracy. I tak to się ciągle kręci, już 6 miesięcy. Raz jest lepiej, raz gorzej. Czasem nadal muszę walczyć z lekarzem, który ze względu na alergię małego usilnie proponuje przejście na specjalistyczne mleko modyfikowane, czasami walczę z obsługą w restauracji/urzędzie, która zapytana o miejsce, w który mogę nakarmić syna, wskazuje mi toaletę (!), czasami walczę ze sobą, kiedy przychodzi kolejna noc, w której synek budzi się na karmienie co pół godziny. Moja historia karmienia jest trudna, ale nie wyjątkowa. Wiele jest takich historii i takich mam. Ale wiem, co daje im siłę do tej walki :) To te wielkie ufne oczy wpatrzone w ciebie. A w nich cały świat.



14. Karolina Antonic


Karmienie piersią jest dla mnie... Niby nic a jednak "COŚ". Słowo "coś" napisałam z wielkich liter ponieważ jest to naprawdę wielka rzecz i ważna sprawa. 6 lat temu zostałam mamą po raz pierwszy, byłam młoda i nieświadoma uroków macierzyństwa. Karmienie piersią było wtedy dla mnie obowiązkiem, który musiałam spełnić. Starałam się zrobić to jak najlepiej potrafię. Niestety po dwóch miesiącach nabawiłam się zapalenia piersi, i "przygoda" się zakończyła. Powiem szczerze, że ulżyło mi.. Nie sprawiało mi to przyjemności, czułam się ograniczona czasowo, i ten dyskomfort karmienia w miejscu publicznym... Eh..

Ale... Nie dawno znów zostałam mamą... I po tych 6 latach mogę napisać, że karmienie piersią sprawia mi przyjemność i satysfakcję... Dojrzałam do tego i zrozumiałam, że nie trzeba się wstydzić. Bo dawanie dziecku tego co najlepsze, stwarzanie więzi między sobą, ochrona, bliskość to żaden wstyd. Teraz "delektuje" się tym, gdy patrzę na synka podczas karmienia a on zerka na mnie i widzę jak jego oczka się śmieją do mnie. I wyczytuje z jego pięknych niebieskich kryształków : "dziękuję Ci mamo za każdą kroplę płynąca z Twojej piersi. Bo to właśnie ona daje mi siłę na każdy dzień, z niej płynie ogromna miłość, dzięki niej mogę w zdrowiu poznawać świat. "

Teraz jestem dojrzalsza, karmienie jest dla mnie ogromnym darem, którego niestety nie wszystkie mamy mogą doświadczyć i cieszę się nim każdego dnia, podczas każdego karmienia. Teraz odnalazłam sens!!!

15. Paulina Adamek 



KARMIENIE PIERSIĄ JEST DLA MNIE... bolesną krucjatą przy której na końcu drogi czeka wyjątkowa więź matki z dzieckiem.
Pękające i bolące sutki to ciemna strona niezwykłego daru od Matki Natury. Taka wizja karmienia piersią nie zachwyca, lecz widok szczęśliwego dzidziusia jest BEZCENNY- dla takich chwil warto się poświęcić.


Pozdrawiam

16. Monika Starzyńska

Jeszcze 6 miesięcy do karmienia piersią. To nasze długo wyczekiwane pierwsze Maleństwo, dlatego z każdym dniem snuję moje wyobrażenia na temat budowania relacji, bliskości, wychowywania i karmienia właśnie. Jak będzie wyglądało? Czy mi się uda? Czy będę miała pokarm? Masa pytań przeplata się przez moje pozytywne i radosne myśli w głowie. Karmienie jest więc dla mnie jeszcze czystym wyobrażeniem o budowaniu najwspanialszej bliskości między Maluszkiem i mną, Mamą przez duże "M". To chwile na wsłuchanie się w nowe odgłosy, momenty dotyku, które z miesiąca na miesiąc będą coraz to inne, aż zupełnie znikną. Dlatego będę się nimi delektować, rozkoszować i celebrować <3

17. Sylwusia26

Karmienie piersią jest dla mnie czymś wyjątkowym,
Bo do roli matki, trzeba odpowiednio być gotowym,
Pierwsze spojrzenia dotknięcia i pierwsze karmienie,
By nastało mlekiem mamusi maluszka zaspokojenie.

Nigdy nie myślałam że dumna pozostanę z karmienia,
W jednej chwili nie liczy się nic, prócz dziecka pragnienia,
Bo karmienie piersią to dar, którego nie każda smakuje,
Życie nieprzewidywalne, czasem niemiło nas zaskakuje.

Stojąc u bram prosiłam, abym karmić mogła maluszka,
Już od pierwszych chwil ! A kiedy wyjdzie mi z brzuszka,
To gest, a który sprawia że prawdziwą kobietą się staje,
Więc w pełnym podziwie dla karmiących matek zostaje.

[K]obieta stworzona, by karmić maluszka piersiami,
[A]le z rozwagą trzeba kierować się wciąż zasadami,
[R]yzyko ropnia piersi ! To dla matek dobrze znane,
[M]imo że wymogi karmienia zawsze zachowywane.
[I]lekroć uśmiech na twarzy maluje się od karmienia,
[E]nergia wciąż bije, a gdy maluszek chętny jedzenia,
[N]aturalnie się rozwija, a więź wtedy jest tworzona,
[I] to właśnie rola dla kobiet, dla mnie jest stworzona.
[E]fekt ? Czuję kobiecość od karmienia, która jest do zobaczenia.

[P]ierwsze karmienia trudne, nieumiejętność trzymania,
[I] wszystko zaraz mija, kiedy znikają w dali stresowania,
[E]kstra to czas który towarzyszy z uśmiechem na twarzy,
[R]adykalne zmiany, bo po urodzeniu wiele się przydarzy.
[S]ystematyczne karmienie, nawet schudnąć mi pomaga,
[I] dlatego właśnie, myśl w mojej głowie wciąż wymaga,
[Ą] Absolutnie podejścia z chęcią bo to jest wyjątkowe,
Dla każdej młodej matki, to doświadczenie jest nowe !

Karmienie piersią jest dla mnie czymś tak wyjątkowym,
A przede wszystkim odkryciem, bo doznaniem nowym,
To szczęście, które towarzyszy od momentu urodzenia,
Dzięki karmieniu chwile bliskość i więzi są do zobaczenia.


18. Agnieszka Zajączkowska

Karmienie piersią jest dla mnie wielokrotną wyprawą z małym podróżnikiem. Za każdym razem, gdy już docieramy na wyspę, mały podróżnik odnajduje dwie skrzynie ze skarbami, ale tylko jedna jest pełna i po kolei wyciąga wszystko co cenne aż jest pusto, później zmęczony podróżą i emocjami ucina sobie drzemkę na środku plaży i czasem robi to razem z dużym podróżnikiem. Gdy się budzi postanawia jeszcze raz zajrzeć do skrzyni, która była pusta a tu niespodziewanie jest zapełniona skarbami choć dostanie się do niej wymagało wcześniej rys i podrapań bo mocno była zamknięta, ale w końcu się udało a teraz wygląda jak nowa. Podróżnicy wybierają się na kolejną wyspę a tam znów dwie skrzynie, które są puste. Widząc smutek małego podróżnika duży nie załamuje się, tylko prosi tubylców o oprowadzenie po wyspie co go zaciekawia a sam tymczasem idzie szukać skarbów w ciepłym morzu oraz bardzo cennego klejnotu o którym mówi się, że pomaga napełniać skrzynie skarbami a nawet i samemu można ten skarb czasem wyciągnąć, kiedyś go odnajdzie z pewnością. Wychodząc z morza widzi, że skrzynie są znów napełnione i bardzo się cieszy bo wie, że mały podróżnik będzie zadowolony bo dla dużego podróżnika największym skarbem jest szczęście tego małego i nic więcej mu nie potrzeba

19. Alicja Bąkowska

Karmienie piersią jest dla mnie 
inwestycją w przyszłość mojego dziecka. Pewnością, że daję mu to, co dla niego najlepsze. I ogromną, rozpierającą serce DUMĄ.


20. Patrycja Chorążewicz

Każda mama chce jak najlepiej dla swojego dziecka, a cóż może być lepszego dla dziecka i mamy niz karmienie piersią . Więź jaka sie tworzy podczas karmienia piersią jest niezastąpiona zarówno dla mamy jak i dziecka. Dzięki bliskości mamy nasze bezbronne dziecko czuje się bezpiecznie👶. Najbogatsze składniki odżywcze potrzebne dla prawidłowego rozwoju dziecka sa właśnie w mleku matki. 
Dla mnie karmienie piersią jest inwestycją w przyszłość mojego dziecka, w jego prawidłowy rozwój jak również inwestycją w naszą więź która się tworzy od pierwszych NASZYCH dni razem.



21. Monika Kondzior-Daniłowicz

Karmienie piersią jest dla mnie bardzo ważne, ponieważ w taki sposób daję dziecku wszystko to co jest dla niego najlepsze, bliskość, bezpieczeństwo, wartościowy pokarm, odporność, radość, uśmiech, zadowolenie, prawidłowy rozwój... chyba nie muszę wymieniać dalej dlaczego karmienie piersią jest ważne. Jednak to nie jest prosta sprawa, choć to piękne uczucie, pełne miłości i bliskości, jakże przepełnione stresem, bólem, nieprzespanymi nocami, zmęczeniem. Jednak co to jest dla mamy. Mama poradzi sobie w każdej sytuacji, choćby miała wspomóc się innymi metodami, choćby laktatorem, który bardzo ułatwia tą trudną a jakże piękną wspólną drogę...mleczną drogę- do zdrowia, uśmiechu, szczęścia i prawidłowego rozwoju maluszka


47 komentarzy:

  1. Ten etap już za mną. Karmienie piersią było dla mnie...na początku walką o pokarm, bolesnym doświadczeniem, potem przyjemnością a pod koniec karmienia uciążliwym obowiązkiem. Ech. Karmiłam do 9 miesiąca obie Księżniczki:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Córeczkę do 5 miesiąca karmiłam. Pod koniec sprawiało mi to też trochę przykrości, bo Córce wyrzynały się już ząbki...

      Usuń
  2. Karmienie piersią jest dla mnie uczuciem, którego jeszcze nie znam. Zawsze jednak podziwiam kobiety, które chcą karmić piersią swoje dzieci. Super, gdy robią to też w miejscach publicznych bez skrępowania, przecież to naturalne!

    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, że za to można naprawdę podziwiać :-)

      Usuń
  3. Dla mnie już nie, ale laktator był mi bardzo pomocny, kiedy córka została w szpitalu, a ja wyszłam do domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety ten etap jest już za mną. Powodzenia biorącym udział w konkursie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Laktatory, to podobno świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Ja ze swoimi dwoma bardzo się zaprzyjaźniłam.

      Usuń
    2. Ja do tej pory zużyłam już 3 laktatory, jednak ja tylko KPI już 12 miesięcy:)

      Usuń
  6. Powodzenia wszystkim w konkursie bo nagroda fajna, ale my już dawno poza tym tematem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można powalczyć o laktator dla kpgoś z rodziny lub znajomych :-) zachęcam :-)

      Usuń
  7. Karmienie piersią jest dla mnie magią. To jedno słowo oddaje wszystko co na ten temat myślę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bycie mamą to ogromna radość, miłość, nowe obowiązki i doświadczenia. Jednym z niezapomnianych doświadczeń jest dla mnie karmienie piersią, które nie zawsze okazuje się być proste – początki z moich pierwszym synem były ciężkie. Maluszek miał problem ze złapaniem sutka. Sama siebie obwiniam, że nie potrafię nakarmić własnego dziecka. Prawię wpadłam przez to w depresję. W szpitalu położne trochę pomagały przystawiać dziecko do piersi, ale po wyjściu do domu zaczął się krzyk i ryk . Dziecko głodne, więc po wielu próbach sięgnęłam po laktator i odciągnęła m mleko i dałam z butelki . Już myślałam, że moja przygoda z karmieniem piersią dobiegła końca, ale z pomocą przyszła cudowna doradczyni laktacyjna, która przywróciła mi wiarę w siebie , pokazała skuteczne metody i następnego dnia się udało . Mój syn zaczął profesjonalnie pić z piersi. Jak się już przyssał to karmiłam go aż do 17 miesiąca. Z drugim synkiem było już łatwiej. Od początku bezproblemowo pił z piersi. Teraz ma 8 miesięcy i nasza przygoda trwa dalej . Podsumowując karmienie wymaga od mamy nie lada cierpliwości i wytrzymałości...ale warto, bo jest to cudowna bliskość i więź z własnym dzieckiem. Wiem, że karmiąc dziecko piersią, daje mu to co najlepsze i czuję się spełniona.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witamy z 6 letnią Oliwka która była kp i z 13 miesięczna Małgosią która jest nadal cycoholikiem :-)
    Karmienie Piersia dla Mnie jest czymś najpiękniejszym co można dać dziecku a to co otrzymujemy w zamian jest nie do opisania miłość te małe łapki wtulone w Nas i ten wzrok <3 nie kazda zdroga jest łatwa nasza też nigdy nie była i nie chodzi to o sam początek a o całokształt było powątpiewanie smutek i morze wylanych łez ale ostatecznie dajemy rade co nas bardzo cieszy :-) a teraz życie stawia nas przed kolejnym wyzwaniem a mianowicie 12 tc a tu cycoholik jeszcze dossany może byc ciezko ale co ??? Damy rade bo kto inny jak nie my .
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie karmienie piersią to wielkie wyzwanie. Będąc w ciąży zaplanowałam sobie, że będę karmiła piersią jak najdłużej. Nie mogłam się doczekać tego momentu. Chciałam być prawdziwą ,,Matką Polką". Jednak problemy zaczęły się już od samego początku- na sali porodowej synek nie chciał jeść, udało się dopiero za kolejnym podejściem. Następnie całą dobę spał i nie chciał ssać piersi. Prosiłam o pomoc personel szpitala-jednak moje prośby zostały zbagatelizowane- dodam, że to moje pierwsze dziecko:) Synek nie mógł złapać piersi, denerwował się, miałam wklęsłe brodawki. Przystawianie go do piersi - był to horror dla mnie i dla niego. Jadł z piersi tylko 2 tygodnie, ale był bardzo marudny, słabo przybierał na wadze. Położna zadecydowała, abym odciągała pokarm i dokarmiała butelką- i był to błąd mojego życia. Od tamtej pory syn całkowicie odrzucił pierś. Próbowałam wspólnie z położną wiele sposobów- nakładki też nie pomogły. Jedynym wyjściem było odciąganie mleka laktatorem i podawanie z butelki. I tak Karmię Piersią Inaczej już 12 miesięcy. Jest to dla mnie wielkie wyzwanie- każdą wolną chwilę spędzam na laktatorze, również w nocy wstaję co 3 godziny. Na szczęście mleka miałam zawsze sporo, także kryzysy omijały mnie. Walczę każdego dnia o każdą kroplę mleka -bo chcę karmić synka jak najdłużej.
    Jednak bardzo brakuje mi bliskości z dzieckiem przy piersi, czuję niedosyt-tak bardzo chciałam karmić piersią!!! Mimo wielu chwil zwątpienia nie poddaję się, bo wiem, że moje mleko jest najcenniejsze dla mojego dziecka. Laktator to mój przyjaciel 24 godziny na dobę, mam go zawsze przy sobie:) Jednak przykre jest to, że mimo tego, że wszędzie mówi się o karmieniu piersią jako najlepszą alternatywą w szpitalu nie otrzymałam żadnej pomocy w tym kierunku. Położne proponowały mi mieszankę dla synka. Odmówiłam i walczyłam sama- z mamami z sali, które karmiły piersią.
    Kocham mojego synka najbardziej na świecie i każdego dnia daję mu to co mam najcenniejsze-moje mleko, a on odwdzięcza mi się pięknym uśmiechem od samego rana!!! Karmienie piersią inaczej to też karmienie piersią, także nie czuję się absolutnie gorsza od innych mam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. A ja będę miała ciężki orzech do zgryzienia :-)

      Usuń
  12. Pierwszego synka karmiłam 2.5 roku, drugi ma 10 miesięcy i też kp, jak długo? Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. od jakiegos czasu to juz dawno za mna. powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Karmienie piersią jest dla mnie brakującym puzzlem, idealnie pasującym do układanki pt. macierzyństwo. Fantastycznie scala bliskość, radość i szczęście. Pozwala na zatopienie się w tym wyjątkowym stanie duszy. Jest niesamowitym czasem tylko dla mnie i dla mojego syna. Sprawia, że wszystko inne przestaje być ważne, nie liczą się problemy, kłopoty i zmartwienia. Te malutkie oczka wpatrzone w moja twarz i moja pewność, że daję swemu dziecko jedynie to, co najlepsze - bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
  15. Karmienie piersią już za mną, ale też używałam laktatorów tej marki :) Świetna nagroda konkursowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 2 laktatory ich marki i dla mnie były genialne :-) szczególnie dwufazowy laktator elektryczny Expert :-)

      Usuń
  16. Już trzecie dzieccko karmię piersią, nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam dokładnie ten sam i go uwielbiam! Uratował mi życie, może nawet dosłownie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie moje laktatory też niejednokrotnie ratowały z opresji :-)

      Usuń
  18. Powodzenia wszystkim życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też możesz go życzyć, bo mam ciężki orzech do zgryzienia :-)

      Usuń
  19. Ja już dawno nie karmię, ale...karmienie piersią było dla mnie chwilą spokoju ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Cz. 1 Dla mnie karmienie piersią jest piękną, ale trudną drogą. Mąż się ze mnie śmieje, że jestem matką walczącą a nie karmiącą. Długo przygotowywałam się do macierzyństwa. Czytałam artykuły, badania, wypowiedzi ekspertów, rozmawiałam z lekarzami. Jednego byłam pewna - chcę i będę karmić piersią. Ale to nie było proste, bo w naszym społeczeństwie świadomość tego czym jest karmienie piersią, jak przebiega, z czym się wiąże jest zatrważająco niska, nawet wśród lekarzy. I tak zostałam matką walczącą. Najpierw walczyłam z położnymi w szpitalu, które usilnie próbowały namówić mnie na dokarmianie synka mlekiem modyfikowanym. "Bo on płacze, a skoro płacze to głodny." "A on i tak ciągle na pani wisi, to pewnie się nie najada, za mało ma pani mleka..." itd. Raz uległam, bo zwątpiłam w siebie, ale następnego dnia przyszedł mąż i szybciutko ustawił mnie do pionu;) Potem walczyłam z położnymi na temat tego co mi wolno jeść "Będzie pani jadła te babeczki z truskawkami?! Pani żartuje? Proszę powiedzieć mężowi, żeby zabrał te banany/winogrona/brzoskwinie! Matka karmiąca nie może jeść cytrusów! A mizeria? Broń Boże! Chce mieć pani nieprzespaną noc? Najgorzej jak pani zje buraczki. Truskawki to można, bo nasze polskie, ale pomarańcze to proszę odłożyć! Proszę pić bawarkę! Absolutnie, żadnej bawarki!" i tak cały dzień. Każda mówiła co innego, ale generalnie wychodziło na to, że oprócz wody i gotowanego kurczaka to nic nie mogę włożyć do ust. Tłumaczyłam każdej położnej z osobna, powoływałam się na wyniki badań, zalecenia różnych organizacji - nic, jak grochem o ścianę. One wiedzą lepiej, a to że moje dziecko nie płacze pomimo mojej diety to świadczy tylko o tym, że odporny egzemplarz mi się trafił. Potem taka samą batalię stoczyłam w domu z babcią, mama i teściową.
    Synek pięknie jadł, właściwie mógł cały dzień wisieć na piersi, a ja przy każdym karmieniu płakałam. Nie ze szczęścia, a z ogromnego bólu. Moje brodawki były w opłakanym stanie, rana na ranie. Oszczędzę Wam szczegółów. Kiedy tylko widziałam, że mały się budzi, łzy napływały mi do oczu, bo to znaczyło, że zaraz muszę go nakarmić. Zagryzałam zęby, wbijałam nogi w podłogę lub oparcie łóżka i karmiłam. Położna środowiskowa i pediatra twierdziły, że mały ładnie się przystawia i że piersi się muszą zahartować. Ale mijały dni, a nie było żadnej poprawy. Zaczęłam szukać na własną rękę. Przekopałam internet, w tym zagranicznego youtuba, żeby odkryć, że syn wcale dobrze nie chwyta. Zaczęłam go karmić w pozycji "spod pachy" odpowiednio go przystawiając i pilnując by dobrze chwytał brodawkę, a w ciągu kilku dni piersi zaczęły się goić.
    Jak już udało mi się wszystkich przekonać, że mogę jeść wszystko, a brodawki doszły jako tako do siebie, okazało się, że mały ma prawdopodobnie skazę białkową. Przeszłam na dietę bezmleczną. Skóra synka się poprawiła, ale niecałkowicie. Odstawiłam więc też wołowinę, jajka i kurczaka. Teraz zaczęłam walczyć z układaniem swoich posiłków. Nawet nie wiecie w jak wielu produktach jest mleko i jaja. Na tej diecie mocno schudłam, ważę już 7 kilogramów mniej niż przed ciążą, włosy lecą mi garściami, ale zaczynam być specjalistką w pysznych potrawach bezjajecznobezmlecznych:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cz 2. A potem przyszło zapalenie piersi. Gorączka 40 stopni, dreszcze, ból całego ciała i obrzęk i zasinienie piersi. Wizyta na nocnej pomocy lekarskiej. Lekarz pomimo moich próśb i wymienieniu kilku innych możliwych opcji, przepisuje mi antybiotyk, przy którym nie mogę karmić piersią - bo on się nie zna. Pielęgniarka dyżurująca robi mi agresywny bolesny masaż piersi, bo to trzeba rozgrzać i ściągnąć. Na moją odmowę dokończenia tych tortur reaguje prychnięciem i stwierdzeniem, że jak nie rozmasuję, to wrócę tu z ropniem. Zaciskam zęby, nie wykupuję antybiotyku. Znowu przeczesuję internet. Mąż leci szukać w sklepach całodobowych kapusty, a do tego ibuprom, rozpoczynanie karmienia od chorej piersi, zmiana pozycji karmienia i jeszcze kilka innych drobnych sztuczek, które sprawiają, że po 3 dniach zapalenie piersi mija. Bez antybiotyku!
    Ząbkowanie i przeziębienie u małego. Synek marudny, nie chce jeść. Moje piersi bolą z nadmiaru mleka. Mąż kupuje w najbliższej aptece laktator ręczny, ale nawet nie napisze do czego on się nadaje. Zaczynam ściągać pokarm ręcznie. Ręce mi mdleją, ale jakoś to idzie. W końcu nawet całkiem nieźle - przynajmniej tak mi się wydaje. Ja czuję ulgę, a z odciągniętego mleka robię zapasy, bo niedługo wracam do pracy. I tak to się ciągle kręci, już 6 miesięcy. Raz jest lepiej, raz gorzej. Czasem nadal muszę walczyć z lekarzem, który ze względu na alergię małego usilnie proponuje przejście na specjalistyczne mleko modyfikowane, czasami walczę z obsługą w restauracji/urzędzie, która zapytana o miejsce, w który mogę nakarmić syna, wskazuje mi toaletę (!), czasami walczę ze sobą, kiedy przychodzi kolejna noc, w której synek budzi się na karmienie co pół godziny. Moja historia karmienia jest trudna, ale nie wyjątkowa. Wiele jest takich historii i takich mam. Ale wiem, co daje im siłę do tej walki :) To te wielkie ufne oczy wpatrzone w ciebie. A w nich cały świat.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze 6 miesięcy do karmienia piersią. To nasze długo wyczekiwane pierwsze Maleństwo, dlatego z każdym dniem snuję moje wyobrażenia na temat budowania relacji, bliskości, wychowywania i karmienia właśnie. Jak będzie wyglądało? Czy mi się uda? Czy będę miała pokarm? Masa pytań przeplata się przez moje pozytywne i radosne myśli w głowie. Karmienie jest więc dla mnie jeszcze czystym wyobrażeniem o budowaniu najwspanialszej bliskości między Maluszkiem i mną, Mamą przez duże "M". To chwile na wsłuchanie się w nowe odgłosy, momenty dotyku, które z miesiąca na miesiąc będą coraz to inne, aż zupełnie znikną. Dlatego będę się nimi delektować, rozkoszować i celebrować <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Karmienie piersią jest dla mnie czymś wyjątkowym,
    Bo do roli matki, trzeba odpowiednio być gotowym,
    Pierwsze spojrzenia dotknięcia i pierwsze karmienie,
    By nastało mlekiem mamusi maluszka zaspokojenie.

    Nigdy nie myślałam że dumna pozostanę z karmienia,
    W jednej chwili nie liczy się nic, prócz dziecka pragnienia,
    Bo karmienie piersią to dar, którego nie każda smakuje,
    Życie nieprzewidywalne, czasem niemiło nas zaskakuje.

    Stojąc u bram prosiłam, abym karmić mogła maluszka,
    Już od pierwszych chwil ! A kiedy wyjdzie mi z brzuszka,
    To gest, a który sprawia że prawdziwą kobietą się staje,
    Więc w pełnym podziwie dla karmiących matek zostaje.

    [K]obieta stworzona, by karmić maluszka piersiami,
    [A]le z rozwagą trzeba kierować się wciąż zasadami,
    [R]yzyko ropnia piersi ! To dla matek dobrze znane,
    [M]imo że wymogi karmienia zawsze zachowywane.
    [I]lekroć uśmiech na twarzy maluje się od karmienia,
    [E]nergia wciąż bije, a gdy maluszek chętny jedzenia,
    [N]aturalnie się rozwija, a więź wtedy jest tworzona,
    [I] to właśnie rola dla kobiet, dla mnie jest stworzona.
    [E]fekt ? Czuję kobiecość od karmienia, która jest do zobaczenia.

    [P]ierwsze karmienia trudne, nieumiejętność trzymania,
    [I] wszystko zaraz mija, kiedy znikają w dali stresowania,
    [E]kstra to czas który towarzyszy z uśmiechem na twarzy,
    [R]adykalne zmiany, bo po urodzeniu wiele się przydarzy.
    [S]ystematyczne karmienie, nawet schudnąć mi pomaga,
    [I] dlatego właśnie, myśl w mojej głowie wciąż wymaga,
    [Ą] Absolutnie podejścia z chęcią bo to jest wyjątkowe,
    Dla każdej młodej matki, to doświadczenie jest nowe !

    Karmienie piersią jest dla mnie czymś tak wyjątkowym,
    A przede wszystkim odkryciem, bo doznaniem nowym,
    To szczęście, które towarzyszy od momentu urodzenia,
    Dzięki karmieniu chwile bliskość i więzi są do zobaczenia.

    P.S Obserwuję bloga jako : Sylwia Klichowska

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją obecność.
Komentując, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Nie spamuj. Nie reklamuj. Odwiedzam każdego blogera, który pozostawi po sobie sensowny ślad.

Copyright © 2016 Vademecum Mamy , Blogger