21 listopada

Gadżety przydatne przy karmieniu piersią - TOP 5

Kiedy byłam w ciąży, a czas mijał nieubłaganie, coraz bardziej popychając mnie w kierunku mety, zaczęłam snuć idealne plany. Idealne wizje o idealnym karmieniu piersią nie były, aż tak idealne jak się wydawały. Droga karmienia piersią była dla mnie i dla mojej Córeczki niezwykle wyboista i kręta, ale dałyśmy sobie radę i pokonywałyśmy ją dzielnie przez bite 5 miesięcy. Tyle trwała bowiem nasza wspólna przygoda z (początkowo) karmieniem piersią oraz (końcowo) z karmieniem piersią inaczej.

Wiadomo. Każda czynność wymaga jakichś narzędzi. Ktoś zapyta "a co niby może być potrzebne przy karmieniu piersią prócz cycka?". Otóż nic bardziej mylnego. W naszych chwilach karmienia piersią towarzyszyło nam wiele ułatwiających ten proces gadżetów, dziś przedstawię Wam nasz (swój) TOP 5:

1. Poduszka do karmienia

Oj tak. Niezwykła, długa poducha, którą wraz z Mężem pieszczotliwie nazwaliśmy " Wężem". Początkowo ułatwiała mi zasypianie w towarzystwie wielkiego, ciążowego brzucha. Później kiedy ów brzuch znikł, mogłam się nią solidnie owinąć, położyć na niej Córeczkę i karmić ją do woli. To mój numer 1, który pomógł mi odciążyć kręgosłup.


2. Wkładki laktacyjne

Okazały się niezbędne nie tylko podczas wyjść z domu, ale głównie właśnie w domu. Pozwoliły mi uniknąć codziesięciominutowego (a może i częstszego) przebierania się od pasa w górę.


3. Laktator

Przydał się i w trakcie KP kiedy pojawiły się problemy z laktacją, ale swoją główną funkcję pełnił idealnie w trakcie KPI. Wówczas stał się moim najlepszym przyjacielem, staliśmy się nierozłączni jak Bonnie i Clyde, jak Chip i Dale. Spędzaliśmy ze sobą wiele godzin, wiele dni, wiele nocy. Bez niego naprawdę nie dałabym rady i brzydko mówiąc dużo szybciej rzuciłabym karmienie piersią w cholerę. Pragnę nadmienić, że przyjaciół laktatorów miałam dwóch. Jeden manualny, drugi elektryczny. Ten drugi skradł moje serce już po pierwszym spotkaniu.


4. Maść kojąca

Początkowo moje piersi bardzo odczuły nową sytuację. Nie będę wdawać się tutaj w szczegóły, bo jak sami się zapewne domyślacie nie należą one do zbyt przyjemnych. Sam fakt jednak, że zużyłam kilka opakowań maści, przywodzi na myśl najgorsze. I tak też było. Na szczęście przetrwałam zły i bolesny czas, aby później mogło być już tylko lepiej.


5. Woreczki do sterylizacji mikrofalowej

Temu kto je wymyślił mogliby dać Nobla. No dobra, przesadziłam. Ale powinni odpowiednio uhonorować wynalazcę. Kobiety zwyczajnie karmiące piersią zapewne nie znają tego gadżetu. Zupełnie o nim nie słyszały lub gdzieś tam pobieżnie się z nim spotkały. Ja jako matka KPI byłam od nich (początkowo, bo potem odkryłam kilka wad) uzależniona. Odciągając mleko z piersi i podając je Córce z butelki byłam zmuszona do ciągłej sterylizacji butelek i smoczków. Były momenty kiedy miałam wrażenie, że pomiędzy odciąganiem pokarmu, a klasyczną sterylizacją butelek metodą garnkową, mam czas jedynie na przewijanie zużytego pampersa Córki. Z pomocą przyszły wówczas specjalistyczne woreczki do wielokrotnej sterylizacji w mikrofalówce. O, jakaż była moja radość kiedy zamiast sterczeć 5 minut nad gotującymi się w garncu butelkami, mogłam włożyć butelki do woreczka, zalać wodą i całą zawartość włożyć na pełne 3 minuty do mikrofalówki podczas, gdy ja w tym czasie mogłam nie tylko zmienić Córeczce pampersa, ale i ponosić ją, poprzytulać, pobawić się. Każda mama wie bowiem jak cenna jest każda minuta i jak wiele można w tym czasie zrobić.


Na tym jednak nie kończy się lista moich "karmieniowych pomocników". Mogłabym tu jeszcze wymieniać słód jęczmienny, samosterylizujące się butelki itd, itp. Ale skoro top to top i nie ma tu z czym dyskutować.

A jakie gadżety sprawdziły się u Was w trakcie karmienia piersią?

22 komentarze:

  1. Niestety piersią nie karmiłam ale poduszka do karmienia i tak się przydała

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne gadżety na pewno nie jednej mamie się spodobają :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie poduszka do karmienia, ale taka w typie fasolki, ta ciążowa zupełnie się u mnie nie sprawdziła, była za miękka i zbyt długa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przyznam szczerze, że moja już jest mocno wyeksploatowana.

      Usuń
  4. Ja własnie zgłębiam wiedze na ten temat. Jeśli chodzi o poduchy, to sporo osób mówiło mi,że są zbędne. Ale ja chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z pewnością bardzo przydatne gadżety ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja KPI synka rok czasu i dla mnie numer jeden: Laktatory, wkładki laktacyjne.
    Obyło się bez maści i bez poduszki do karmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też KPI przez pewien czas. Bez poduszki sobie nie wyobrażam początków.

      Usuń
  7. Ja w ciąży nakupiłam mnóstwo gadżetów, a potem się okazało, że większość się nie przydała, bo mogłam karmić piersią tylko 10 dni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, czasem bywa i tak. Ale może jeszcze się przydadzą :-)

      Usuń
    2. Raczej nie przewiduję, chyba że życie mnie zaskoczy ;)

      Usuń
    3. No,a życie lubi zaskakiwać :-)

      Usuń
  8. Poduszka sprawdziła się u mnie genialnie...maltan na duże i małe "ała", do tego jeszcze laktator... niezbędne must have!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tego ostatniego gadżetu nie znałam, ale jakoś nie wspominam źle sterylizacji. Może dlatego, że tylko sporadycznie używałam butelek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie poduszka rogal był najważniejszy dla mnie i to już na etapie ciąży.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoją obecność.
Komentując, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.
Nie spamuj. Nie reklamuj. Odwiedzam każdego blogera, który pozostawi po sobie sensowny ślad.

Copyright © 2016 Vademecum Mamy , Blogger